Europa przegrywa ze strachem


Francja po raz kolejny opłakuje swoich obywateli, którzy zginęli w brutalnym ataku islamskich terrorystów. Na początku roku, po ataku na redakcję gazety „Charlie Hebdo” portale społecznościowe wypełniły się hashtagiem „#JeSuisCharlie”. Dziś, króluje „#Pray4Paris”. Jaki będzie następny?

Nie ma wątpliwości – to nie koniec okrutnej fali zamachów. Islamscy terroryści czują się coraz pewniej, a ostatnia fala imigracji z Bliskiego Wschodu pozwoliła ekstremistom łatwiej przemieszczać się po Unii Europejskiej. Prawdziwego zagrożenia nie stanowiła broń czy materiały wybuchowe, które mogli ze sobą przywieźć, a coś, czego nie wykryje nawet najlepszy strażnik graniczny. Okrutne idee. Fanatyzm. Gotowość do poświęcenia życia za swoje przekonania. Niebezpieczeństwa niewidzialne i nienamacalne aż do barbarzyńskiego objawienia. 

Paryskie piekło

Atak w Paryżu, bezbłędnie zsynchronizowany i skuteczny, ukazał całkowitą słabość francuskich służb. Mieszkańcy Paryża nie mogą czuć się bezpiecznie. „#Pray4Paris”? Do kogo mamy się modlić? Do Boga, który nie zapobiegł takiej tragedii i patrzył na nią niewzruszony? Kto obroni mieszkańców Paryża? Jak ta ponad dwumilionowa społeczność ma żyć w spokoju?

To jest właśnie prawdziwy strach. Coś, co chcieli wywołać we Francuzach zamachowcy. Poczucie bezradności, bezsilność, brak zaufania wobec służb i sąsiadów o ciemniejszej karnacji. Mądre głowy w telewizji mówią, że nie można poddawać się tym uczuciom. Ale jak możemy walczyć z najbardziej pierwotnym lękiem – strachem przed śmiercią, cierpieniem i utratą bliskich? Na ekranach komputerów widzimy poćwiartowane ciała, odcięte głowy, kikuty po nogach urwanych wybuchem bomby, torsy wypełnione pociskami karabinów. Mamy się nie bać?

Polska to (na szczęście) wciąż bezpieczne miejsce. Warszawa nie jest tak łakomym kąskiem jak Londyn, Paryż czy Madryt. Ale nie dziwię się, że i nasi rodacy zaczynają być nieufni i radykalni. Nie chodzi o zachowania ksenofobiczne, rasistowskie czy nacjonalistyczne. To zwyczajny strach. Nieuzasadniony? Bezpodstawny? Głupi? To samo wmawiano pewnie osobom, które zginęły w piątkowym zamachu.

Wymaga się od Europejczyków by zrozumieli strach uchodźców uciekających przed wojną. I go rozumiemy, bo nasi dziadkowie i ojcowie też przechodzili przez to piekło. Wyciągamy do nich rękę. Wiemy, że nie każdy muzułmanin to terrorysta. Szanujemy wolność, równość i godność człowieka. Rozumiemy strach uchodźców. Ale kto zrozumie nasz strach? Kto wyciągnie rękę do Europejczyków? Jak mamy martwić się o bezpieczeństwo innych, kiedy sami nie jesteśmy bezpieczni?

Hipokryci śpią spokojnie

Europejskie ideały wolności, równości i braterstwa narodzone we Francji nie stają się silniejsze. One umierają, dobijane przez niefrasobliwe działania reprezentantów Unii Europejskiej. Otwartość i solidarność to piękne wartości, które warto wprowadzać w życie. Konstytucja USA również oparta jest na współpracy, pokoju i wolności, ale różnica między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską widoczna jest gołym okiem. Amerykanie w pierwszej kolejności dbają o własnych obywateli. By zapewnić im bezpieczeństwo gotowi są torturować wrogów (poza granicami własnego kraju oczywiście), atakować inne kraje i stosować rygorystyczne warunki uzyskania obywatelstwa. To okrutne podejście? Oczywiście. Ale praktyczne i realizowane ze zrozumieniem prawideł, którymi rządzi się świat. To nie jest bajka w której bohater ratuje wszystkich. To rzeczywistość, w której jeden błąd równa się śmierci tysięcy ludzi.

Czy w takim razie USA to banda hipokrytów, która w jednej ręce niesie tarczę wolności, równości i demokracji, a w drugiej miecz tortur, okrucieństwa i egoizmu? Możliwe. Jednak władze w pierwszej kolejności muszą zadbać o bezpieczeństwo osób za które są odpowiedzialni. Jeśli tego nie uczynią i wyciągną rękę ku innym, to kraj przestanie być stabilny, a strach zawładnie ludźmi.

Unia Europejska nie zadbała o swoich mieszkańców. Mimo negatywnych nastrojów społecznych przyjęła do siebie nie tylko uchodźców, ale też imigrantów ekonomicznych i potencjalnych terrorystów. Nie wprowadzono ostrej, rygorystycznej selekcji. Służby, co pokazał przykład Paryża, nie były gotowe na taki napływ nowych ludzi wśród których mogli ukrywać się ekstremiści. Władze i poszczególne państwa, których granice zostały sparaliżowane przez napływ imigrantów – również. Reakcje Europejczyków? Wystarczy spojrzeć na tryumf jaki święcą prawicowe i nacjonalistyczne ugrupowania.

Nasz strach to wasz strach

Wszystko poszło nie tak. I będzie jeszcze gorzej. Zachęceni „paryskim sukcesem” fanatycy zaczną atakować coraz śmielej. Takie skuteczne zamachy są wodą na młyn dla ekstremistów. Bezradność władz jest największą zachętą. Nacjonaliści urosną w siłę, pielęgnując nie tylko własny strach, ale i obawy innych. Otwartość granic, jeden z filarów Unii Europejskiej, będzie kwestionowany.

Ideały wolności, równości i braterstwa są piękne, szlachetne i słuszne, ale pozbawione rozsądku, chłodnej oceny oraz racjonalizmu stają się zwyczajnie szkodliwe. Aby dbać o innych, najpierw trzeba zatroszczyć się o siebie, inaczej uczynimy więcej szkody niż pożytku. Jeśli obywatele nie będą się czuć bezpiecznie, to i imigranci będą zagrożeni.

Poza granicami Unii Europejskiej znajduje się wróg, który nie zniknie niczym zły sen. Będzie stawał się silniejszy. Będzie budził coraz większy strach i wzniecał konflikty. Europa posłusznie pomagała Stanom Zjednoczonym wprowadzać chaos na Bliskim Wschodzie. Toczyła wojnę, której zbiera teraz plony. To odpowiedni moment, by Unia zaczęła w końcu dbać o siebie, a nie o interesy innych państw. Dopóki politycy i obywatele nie opanują w pierwszej kolejności problemów trawiących Stary Kontynent to nie ma nadziei na szczęśliwe zakończenie „zderzenia cywilizacji”.

Autor: Ireneusz Stolarski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s