Stateczny dobrobyt


U nas, w naszej rodzinie mamy takiego wujka – Wacław ma na imię. Jeśli spytać go: „No i co tam wujku słuchać?”, to on zawsze odpowiada: „A nic, stateczny dobrobyt”. I gdy tak siedzę, po kolejnym już przesłuchaniu najnowszej Björk, i myślę, co o tej płycie właściwie sądzić, przypomina mi się mój wujek. Więc jak tam ta „Vulnicura”? A dobrze, stateczny dobrobyt.

Oczywiście nie mogło się obyć bez zamieszania. Dlaczego? Pierwotnie premiera dziewiątej płyty Björk, przewidziana była na marzec 2015 roku. Jednak z powodu niespodziewanego wycieku albumu do sieci, płyta pojawiła się na półkach sklepowych już dwa miesiące wcześniej – dokładnie 20 stycznia tegoż roku. Dodatkowo apetyty fanów i krytyków zwiększył fakt, że za produkcję krążka odpowiadali producenci Arca i The Haxan Cloack. Emocje były naprawdę duże, więc gorąco przyjęto tę przedwczesną premierę.

Jednak tak na dobrą sprawę „Vulnicura” nie jest żadną rewolucją w karierze islandzkiej wokalistki. Nie jest to również płyta zła. Jest to po prostu dobra, równa płyta – jak na Björk przystało. Ci, którzy osłuchani są w jej twórczości, już po pierwszych dźwiękach rozpoczynającego utworu „Stonemilker” zorientują się w czym rzecz. Smyczki, subtelna elektronika i wokalne snucie opowieści – do tego Björk zdążyła już nas przyzwyczaić. I jakby nie patrzeć w takim klimacie i takiej estetyce utrzymana jest cała „Vulnicura”.

Tylko, mimo że nie mamy do czynienia z muzycznym odkryciem, czy jakąś nową twarzą Björk, nadal z całą pewności stwierdzę, że w tej płycie można zatracić się bez reszty. Można, bo są na niej utwory-perełki, które zasługują na szczególne wyróżnienie. Pierwszym z nich jest „Lionsong”. Zaczyna się wielowarstwową linią wokalną, która poparta jest świetną linią melodyczną. Tutaj instrumenty smyczkowe podążają konsekwentnie za dźwiękami głosu, a elektronika pulsuje, gdzieś jakby w tle, by w połowie czwartej minuty wybić się ponad swoje miejsce. Cały utwór kończą smyczki – pięknie zamykają pierwszą z ozdób „Vulicury”.

Szybki przeskok o jeden numer i jesteśmy z „Black Lake”. To naprawdę smutny, wręcz rozpaczliwy utwór o bólu rozstawania się. Tę rozpacz czuć już od pierwszych sekund – melancholijna linia skrzypiec, a po chwili wejście Björk (czy to tylko moje wrażenie, że śpiewa łamiącym się głosem?). Wszystko tutaj poprowadzone jest niezwykle umiejętnie – od przeciągania dźwięku przez smyczki, przez stopniowe dodawanie elementów elektronicznych, po wyciszanie prawie całej ścieżki. Budowanie emocji od piątej minuty z pulsującym basem, urwanie i momentalne wejście Björk – majstersztyk. I na koniec, wieńcząca ten utwór, jeszcze raz powtórzona partia skrzypiec.

Ostatnią perłą krążka jest utwór „Notget” (muzykę stworzyła Björk na spółkę z Arca). Już samo rozpoczęcie zdaję się być jakby niepasujące, jakby nie z tej bajki. Oto słyszymy wesołą melodię – pląsające radośnie dźwięki. Oto do tych dźwięków dołączają kolejne – już na półmetku drugiej minuty. A już po niespełna dziesięciu sekundach słychać rękę współautora kompozycji – charakterystyczne motywy elektroniki. I to naprawdę jest bardzo dobrze, inteligentnie napisana piosenka. Oby więcej takich duetów, bo sam nie wiem, czy to czasem nie jest najlepsze, co na „Vulnicura” usłyszymy.

To są właśnie trzy utwory, które naprawdę godne były emocji towarzyszącym wydaniu tej płyty. Ale nie jest oczywiście tak, że oprócz tych trzech liderów, na płycie nie znajdziemy nic wartościowego. Podkreślam po raz kolejny – to jest naprawdę dobra płyta. I w zasadzie warto ją wysłuchać skrupulatnie, od deski do deski, bo tworzy całość, tworzy opowieść. A Björk to jedyny w swoim rodzaju gawędziarz. Drugiego takiego z pewnością nie znajdziecie – nigdzie.

Autor:  Michał Kaźmierczak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s