Nie bawię się świetnie


Dziś oficjalnie i ostatecznie załamałem ręce. Do tej pory starałem się podtrzymywać siebie samego na duchu, robić głębokie wdechy, czerpać świeże powietrze, ale dziś miarka się przebrała. Powtarzam – oficjalnie załamałem ręce i mogę to poświadczyć na piśmie. Dziękuję pewnej Formacji kabaretowej za ten przemiły gest. Uśmiałem się po pachy.

Otóż: skacząc po kanałach telewizyjnych natrafiłem na jakiś całkiem świeży recital kabaretowy. Kabaret nie jest mi obcy, więc bez problemu zidentyfikowałem Formację, jej członków i przypomniałem sobie ich dotychczasowy dorobek. Nie było źle – do dziś. Bo kiedyś bawiło i nie wiem, czy to kwestia tego, że X lat temu moje poczucie humoru było inne, że kiedyś śmiałem się w głos podczas oglądania mniej „ambitnych” skeczów, że teraz jestem „level up”. Nie wiem, ale to, co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania i myślę, że przeszłoby i wspomniane X lat temu.

Już od jakiegoś czasu obserwuję te wszystkie noce kabaretowe, te wszystkie Latające Kluby Dwójki i zastanawiam się, dlaczego to wszystko jest tak słabe, takie bez polotu. Dlaczego większość skeczów opiera się na „dupa” i śmiejcie się wszyscy przed telewizorami i wszyscy, przywołując klasyka, zgromadzeni w tej pięknej, klimatyzowanej sali. A jak się zdarzy skecz polityczny, który do tej pory mógł nawet czasami wywoływać delikatny uśmieszek, to ogranicza się do stwierdzenia „politycy to barany” – oczekiwana reakcja jak wyżej. No i ewentualnie na tapetę wyskakuje dres, menel, gej, staruszek, przygłupi chłopak robiący równie przygłupie miny. Dodatkowo można się pośmiać, że ZUS to złodzieje, a to hit sezonu murowany.

Dres, menel, gej, staruszek, przygłupi chłopak robiący równie przygłupie miny – no Drodzy Panowie i Panie, ile można? To już wszystko przecież jest przetestowane, przerobione, przewałkowane i wyczerpane do ostatniej kropelki. Gdyby jeszcze urozmaicić jakoś, a nie: gej – erotoman, staruszek – erotoman, dres – będzie bił lub stoi na bramce na dyskotece, przygłupi chłopak – przedrzeźnia, wykorzystując swoje wątpliwe umiejętności mimiczne. A to wszystko podlane krzykliwością, rymowankami rodem z Częstochowy, wcale nieśmiesznymi gierkami słownymi. I oczywiście jeszcze można się pośmiać, bo bym zapomniał, z relacji mąż-żona, mężczyzna-kobieta, biorąc na warsztat dowcipy sprzed wieków i stereotypy. Zaś pomiędzy tym wszystkim wrzucimy piosenkę, jakąś parodię, która przyprawia o mdłości.

Tak że wszystko się kumulowało, grosz do grosza, ziarnko do ziarnka. Ratowało mnie jedynie sporadyczne emitowanie jakichś powtórek Tygodnika kabaretowego, występów grup w stylu Hrabi, czy wybiórcze Łowienie kropek pomiędzy B. Tylko, że dziś zobaczyłem coś, co pozostawiło ślad i już nic nie będzie takie samo. Formacja gra skecz. Skecz jest kiepski, ale wybaczam. Chłopaki grają jakąś parodię wiadomości, no i jeden ma szelki, które drugi naciąga i ten pierwszy odchyla się do tyłu, i biedaczek nie może sobie z tym poradzić. Wybaczam. Nasz bohater szarpie się jakiś czas z tymi szelkami, aż wiadomości się kończą i w nagrodę pewna pani przynosi tort, który stawia przed występującymi. Domyślacie się co dalej? Wybaczam. Ten z szelkami prosi kolegę, żeby odpiął mu te nieszczęsne szelki. Odpina. Wybaczam. Pod wpływem chyba tej gumy w szelkach twarz nieszczęśnika ląduje w torcie. Twarz ląduje w torcie – śmiejcie się wszyscy. Tylko, że tego to ja już nie wybaczam.

Źródło nagłówka: Wikipedia

Autor: Michał Kaźmierczak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s