Osiem w jednym


Czy możliwe jest być naraz w dwóch miejscach? Zyskać wiedzę lekarza w sekundę będąc na bakier z chemią całe życie? Przeżywać ból i radość bez powodu? Mieć kontakt fizyczny z kimś będącym na innym kontynencie? Możliwe, a udowadnia to Netflix i rodzeństwo Wachowskich w nowej produkcji „Sense8”

Do czynienia mamy z ośmiorgiem różnych bohaterów: utalentowaną didżejką, dobrym gliną, vlogerką i transseksualistką, kierowcą busa, zdolnym złodziejem, businesswoman pod presją świata mężczyzn, pobożną Hinduską oraz aktorem – samca alfa. Każde z nich jest powiązane z całą ósemką jaźnią.

Wszystko zebrane i wrzucone do jednego wora, wymieszane, niewstrząśnięte, daje zadowalający efekt. Każda osobowość jest zaskakująca. Każde z ośmiorga ma swoje sekrety. Przy tej produkcji możliwość utożsamienia się widza z bohaterem jest większa niż przy innych, właśnie ze względu na tę różnorodność.

Wymiana

Umiejętności jednej osoby są umiejętnościami drugiej, trzeciej, czy nawet ósmej. Tak samo z uczuciami. Cierpienie jednej jest cierpieniem całej grupy. Mężczyzna może poczuć ból menstruacyjny. Niesamowite, ponieważ bohaterowie mieszkają na różnych kontynentach. To mocna strona serialu. Prawdziwy magnes na widza spragnionego nowości. W miarę postępów akcji widzimy zazębianie się światów poszczególnych bohaterów.

Efekty specjalne? Nie, dziękuję….

Serial robi wrażenie mimo braku spektakularnych wybuchów, wizyt kosmitów i tak dalej. Akcja jest, ale bywają momenty, w których braknie tchu. Atmosfera gęstnieje. Odpowiedzialne są za to mistrzowskie zwroty akcji i precyzyjne dialogi – bądź też nieprecyzyjne dialogi. Szczerze mówiąc bardziej cenię wielkie „wow” przy braku efektów specjalnych, bo wiem, że sukces był ciężką pracą aktorów, scenarzystów i reżyserów.

Rażąca tęcza

Jak można się spodziewać Lana Wachowska (wcześniej Larry) będzie chciała nam przekazać, że LGBT to samo dobro. Maksymalna tolerancja w kwestii orientacji nie jest niczym złym. Nie mam nic przeciwko transseksualistom, homoseksualistom, parady LGBT ujdą, ale na niebiosa – umiar, umiar! Tutaj razi mnie swoboda w pokazywaniu homo-hetero orgii bądź sypialnianych zabaw lesbijek sztucznym członkiem.

Ale to już było…

Oglądając ten serial nie miałam wrażenia deja vu, które czasami towarzyszy mi przy innych. W mojej opinii zupełna rewolucja i rewelacja. Pomimo wad, które ma.
Akcja rozwija się bardzo powoli, jednak warto dać trochę czasu „Sense8” i przekonać się, że ten czas nie jest zmarnowany.
Najtrudniej przebrnąć przez pierwsze dwa epizody, bo po prostu nużą widza. Odcinki również są przydługie, ale to kwestia osobista. Ja po 40 minutach się nudzę. Jednak zawsze nadrabiają końcówką, która wywołuje głód kolejnego epizodu. No i jeszcze kwestia science fiction: pierwszego nie ma, drugiego jest „tyci, tyci”. Jeżeli jesteś fanem tego gatunku i oczekujesz mocnego klimatu sci-fi- przykro mi, będziesz niezadowolony

Plus i minus to jedyne co widzę

Produkcja jak najbardziej udana, Netflix pokazał, że nadal trzyma poziom, Wachowscy też dają radę. Wady serialu nie wpływają na jakość oraz przyjemność płynącą z seansu. Sense8 jest wiarygodny, pokazuje życie, jakie jest, bez upiększeń i tym chwyta za serca. Zasługuje na mocną ósemkę!

Autor: Adriana Kozłowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s