Tramwajowy koszmar w Olsztynie – czy to się kiedyś skończy?


Wiem, że dawno mnie nie było, ale byłem ostatnimi czasy zajęty. Tym razem nie skupię się wielkiej polityce jaka ma miejsce w naszym wspaniałym kraju. Każdy widzi co się dzieje obecnie w polityce. Ja sam nie wiem jak ogarnąć mam swoim umysłem to co się wyprawia po wyborach parlamentarnych. Z każdą godziną przychodzą do nas nowe wiadomości i sam nie wiem w co mam ręce włożyć i o czym mógłbym napisać.

Dlatego postanowiłem, że dzisiaj napiszę o Olsztynie i jego problemach z tramwajami. Ten temat interesuje każdego mieszkańca miasta, nie tylko studentów naszej uczelni. Z tramwajami różnie bywało, to każdy wie. Zawirowania z tym projektem doprowadzały opinię publiczną bardzo często do białej gorączki. Ja osobiście sam byłem zdenerwowany i załamany tym jak w jednym czasie można było rozorać całe miasto co dało nam ogromne korki. Każdy mieszkaniec odczuł to na swojej skórze.

Nawet związany z korkami w Olsztynie przypomniał mi się żart, który w skrócie mówi o tym, że prezydent miasta chcąc dostać się do ratusza w szybkim czasie zostaje poproszony przez taksówkarza by zawiązał sobie oczy i ten kierowca dowozi go w pięć minut. Na pytanie prezydenta którędy jechali by tak szybko dojechać dostaje odpowiedź przeczącą, bo tamtą drogę wtedy też rozkopie. Tyle w temacie korków.

Skupmy się jednak nad finiszem prac związanych z tramwajami w Olsztynie. Mamy grudzień i wielkimi krokami zbliżamy się do umówionego końca roku. Wtedy cała inwestycja miała być skończona z tego co wiem. W przeciwnym razie firma budująca cała infrastrukturę tramwajową będzie musiała zapłacić duże odszkodowanie. Ogólnie widać, że powoli kończą już wszystkie prace.

Jednak nić bardziej mylnego, bo po ostatnich testach tramwajów, a właściwie przejeździe tramwajów w kontrolowanych warunkach napotkano kilka problemów. Pod osłoną nocy rozpoczęto pierwsze testy w mieście, na trasie. Wyjazd z zajezdni odbył się z wielką pompą. Dziennikarze i oficjele zachwycali się naszymi Tramino. Póki nie dojechali do zakrętu. Niestety tramwaj nie zmieścił się w zakręcie. Szybko naprawiono ten błąd budowlany, czyli rozwalono krawężnik, który nie pozwalał przejechać tramwajowi. Kolejne dni testu dały wiele ciekawszych danych.

W ostatnim dniu testów nasz tramwaj rozpędził się do 70 km/h. To już jest sukces według mnie. Kiedy tory są tak niedopracowane to wielki wyczyn. Pewnie wszyscy zastanawiają się dlaczego akurat użyłem takiego stwierdzenia. Chodzi albowiem o to, że siedem z czterdziestu przystanków musi zostać przerobione. Tak dobrze czytacie. Trzeba poprawić perony, ponieważ przegubowe tramwaje się nie mieszczą. Kiedy słyszę, że skrajnia jest źle obliczona to zastanawiam się jak ktoś mógł popełnić taki błąd. Już szybko tłumaczę czym jest ta skrajnia, bo sam nie widziałem dopóki nie poczytałem trochę w specjalistycznych książkach. Jest to odległość od krańca peronu do szyny o ile dobrze zrozumiałem. I tutaj nasuwa się pytanie jak można źle to policzyć? Wystarczy wziąć linijkę i można w prosty sposób można dojść do tego jak ma to wyglądać. Jednak są tacy dla, których jest to problem. I co – mamy kolejną kichę tramwajową. Teraz trzeba przerobić prawie co piąty przystanek tramwajowy, a czasu jest co raz mniej. Przypomina się kiedy tylko wyszły te „maleńkie” usterki to panowie z firmy co buduje torowisko mierzyli skrajną bardzo ciekawym narzędziem. Były to mianowicie zespawane prostopadle dwie metalowe belki. Sprzęt najwyższej klasy prosto z magazynu.

Na szczęście powoli kończy się katorga z tramwajami, a właściwie ich budową. Bo inna sprawa to jak kierowcy i piesi sobie poradzą w nową sytuacją. Owszem wydany został poradnik jak ma wyglądać nowy ruch w mieście i jak trzeba się zachować w spotkaniu z tramwajem. Ale pytanie czy ktoś to w ogóle czytał? Jakoś nie wydaje mi się by było to na tyle popularne by zapoznali się z tym mieszkańcy Olsztyna.

Tak szukam pozytywów w każdej sytuacji. I jakoś mam problem związany z poszukiwaniem plusów. Wszyscy mają już chyba dosyć tramwajów jeszcze przed ich uruchomieniem. Zróbmy sobie małe zestawienie. Do minusów kilku z wielu można podać: korki przez dużą część tego roku, zamknięte centrum miasta, likwidacja kilku linii autobusowych itp. Do plusów to chyba można dodać tylko wi-fi w tramwajach, które będzie zamontowane z tego co wiem i szybsze dostanie się do poszczególnych miejsc w Olsztynie, a przynajmniej tak mówią.

Mieszkańcy miasta będę mogli się przekonać jak działają nasze tramwaje, bo już 6 grudnia będzie organizowany event związany z tramwajami i będzie można się za darmo przejechać tramwajem. Fajny prezent na mikołajki. Przekonamy się jak to działa. Ja osobiście rzadko chyba będę jeździł tramwajami, bo nie pasuje mi trasa. No cóż, wszystkim nie dogodzisz niestety. Pozostaje tylko myśl, że wracamy do tradycji tramwajowej sprzed wielu lat. No i warto wspomnieć o tym, że są plany stworzenia nowych linii – z Zatorza i Jarot. Na szczęście to za kilka lat ma się odbyć. I na tym może skończmy wywód tramwajowy. Miłej jazdy tramwajami.

Autor: Maciej Kruszyński

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s