Talent czy trening? Co jest ważniejsze w MMA? – recenzja mangi „Teppu”


W wielu kulturach siódemka jest liczbą symbolizującą całość, pełnię. Na wschodzie uważa się ją za połączenie trójki, reprezentującej boskość i niebo, oraz czwórki, która odpowiada za sferę materialną, Ziemię. Moare Oota najwyraźniej wziął sobie do serca mistyczne znaczenie cyfr, bo po dokładnie siedmiu latach ukończył siódmy tom swojej mangi – Teppu.

W 2008 roku, gdy polskie MMA jeszcze raczkowało i nie cieszyło się tak wielką popularnością jak dziś (KSW założone zostało w 2004 roku, ale dopiero tzw. „freak fight” Mariusza Pudzianowskiego i Marcina Najmana w 2009 przebił się do szerszej publiczności), japoński rysownik posługujący się pseudonimem „Moare Oota” wydał z pomocą czasopisma Good! Afternoon mangę o mieszanych sztukach walki. Nie ma w tym nic dziwnego, bo japońskie organizacje MMA powstawały już w latach dziewięćdziesiątych (swój rodowód miały zazwyczaj w galach wrestlingu) i cieszą się ogromną estymą. Moare sięgnął jednak po niszę – kobiety.

Talent – dar czy przekleństwo?

W Kraju Kwitnącej Wiśni (i nie tylko) zawodniczki są raczej ozdobą, dodatkiem, któremu można poświęcić podczas gali ledwie parę minut. Scenę mieszanych sztuk walki dominują mężczyźni. W Teppu to właśnie płeć piękna jest w centrum uwagi. Mylą się jednak Ci, którzy pomyśleli, że to manga o „uroczych dziewczynkach robiących urocze rzeczy”, gdzie kobiety są tylko wabikiem na zboczeńców. Autor wie co robi i stawia na realizm. Przedstawia prawdziwe chwyty i techniki używane w MMA oraz drogę jaką muszą przejść nowicjusze by je opanować. Starsze, walczące już od lat zawodniczki, mają niekształtne, męskie twarze. Kobiece gale są niepopularne, a organizatorzy chwytają się różnych sztuczek rodem z amerykańskiego wrestlingu, by trafić do szerszej publiczności. Moare Oota poznał scenę amatorskiego, kobiecego MMA od podszewki i zwrócił uwagę na wiele szczegółów oraz zasad rządzących tym środowiskiem.

W tego typu historiach nie można jednak obyć się bez fantazji. Oderwana od realizmu i rzeczywistości jest główna bohaterka, Natsuo Ishido. Ta bardzo wysoka (w Japonii, 182 centymetry wzrostu czynią z niej kolosa), czarnowłosa licealistka o drapieżnym spojrzeniu i paskudnym charakterze ma niesamowity talent do… wszystkiego. Nie musi się starać – zawsze wygrywa i jest najlepsza w tym co robi. Ten niesamowity dar to również przekleństwo. Natsuo czuje się samotna i znudzona. Jej życie nie ma sensu. Zazdrości ludziom, którzy ciężką pracą osiągają swoje cele i dzięki rywalizacji z innymi mogą tworzyć więzi na całe życie.

Teppuu_volume_1

Okładka pierwszego tomu Teppu autorstwa Moare Ooty

Pewnego dnia spotyka w szkole Yuzuko Mawatari, wychowankę sławnego czempiona sztuk walki Mario Cordeira (którego postać oparto zapewne na prawdziwym zawodniku, Brazylijczyku Rafaelu Cordeiro), która szuka członków do powstającego klubu fanów MMA. Natsuo odrzuca zaproszenie, ale decyduje się na sparing z nią. Ich pierwsze starcie zostaje przerwane, a podczas drugiego, główna bohaterka przegrywa. To motywuje ją do treningu i w końcu daje cel w życiu, którego tak długo szukała.

Krwawa rywalizacja

Współzawodnictwo jest motywem przewodnim mangi, a autor włożył wiele wysiłku w unaocznieniu różnic między rywalkami. Kontrasty widać w wyglądzie postaci (różnica wzrostu, mimika, wielkość oczu), ale też konstrukcji fabularnej, przeszłości i charakterach. Moare, w wywiadzie dla Good! Afternoon, nawiązał do znanego w Japonii przesądu, jakoby grupa krwi miała wpływ na zachowanie osoby:

„Natsuo jest pewną kumulacją moich wyobrażeń o osobach z grupą krwi A (…) Jest wokół mnie wielu ludzi mających grupę B. Czyż nie jest tak, że osoby z tym typem zawsze zachowują się z wyższością/popisują się przed typem A? (…) Z tego powodu, „Teppu” jest historią o typie A mszczącym się na typie B… to był obraz w który celowałem.”

Ludzie z grupą krwi A są podobno odpowiedzialni, cierpliwi i zdystansowani, ale również bardzo ambitni i uparci. Ci, w których żyłach płynie grupa B sprawiają wrażenie aktywnych, kreatywnych i silnych, choć bywają też nieodpowiedzialni i nazbyt niezależni. Rzeczywiście, te różnice są bardzo widoczne w mandze. Najbardziej urzekający jest jednak kontrast między drogą do sławy dziewcząt: Natsuo nie musi się starać i osiąga wszystko dzięki wrodzonym talentom, ale jest nieszczęśliwa i zgorzkniała. Yuzuko zaś ciężko zapracowała na swoje umiejętności, a MMA sprawia jej czystą, niemalże dziecięcą radość, dzięki czemu zawsze tryska optymizmem.

Tom 7, chapter 30, strona 40

Yuzuko wchodzi na ring w towarzystwie swoich trenerów; Teppu, Moare Oota, tom 7, rozdział 30, strona 40

Teppu nie jest jednak wyłącznie poświęcone rywalizacji. To też historia o przezwyciężaniu samotności, ciężkich relacjach i problemach rodzinnych. Natsuo musi zmierzyć się ze swoją starą przyjaciółką, która pała żądzą zemsty za dawne urazy i próbuje przemówić głównej bohaterce do rozsądku. Ma również problemy z bratem, hikikomorim spędzającym całe dnie w swoim pokoju. Rodzeństwo łączy enigmatyczna, chora relacja, sprawiająca głównej bohaterce wiele bólu. Ci jednak, którzy liczą na rozwikłanie wszystkich tajemnic i rozwiązanie każdego konfliktu będą zawiedzeni – autor postawił na otwarte zakończenie, a po kulminacyjnej walce mamy tylko parę wskazówek, jak mogą potoczyć się dalsze losy postaci.

Klimat nostalgii czy nowości?

Warstwa graficzna mangi jest zachęcająca. Postaci wyglądają charakterystycznie, drapieżnie i łatwo je zapamiętać. Walki również przedstawiono ciekawie, chociaż momentami anatomia budzi zastrzeżenia. Sam autor przyznał we wspomnianym wcześniej wywiadzie, że po raz pierwszy miał do czynienia z bardzo dynamicznym ruchem postaci. Większym problemem były dla mnie jednak tła – puste i nudne. Zabrakło też wielu stron zrobionych naprawdę kunsztownie, na których Moare mógłby dać przykład swoich prawdziwych umiejętności.

Niestety, mangi nie dostaniemy w Polsce. Nie została nawet oficjalnie wydana w żadnym, innym od japońskiego, języku. Wszystkie tomy znajdują się jednak w Internecie na popularnych stronach ze skanlacjami mang, w przekładzie na język angielski.

Moare Oota chciał, by Teppu było nostalgiczne, przypominało shouneny z dawnych lat. Kompletnie mu to nie wyszło. Nie odnalazłem tu takich samych emocji jak przy czytaniu Hajime no Ippo, Rokudenashi Blues czy Nozomi Witches. To jednak nie jest wada! Teppu ma swój własny, charakterystyczny styl, zarówno jeśli chodzi o kreskę jak i fabułę. I chociaż zakończenie jest raczej przeciętne, to manga, jako całość, jest zdecydowanie warta przeczytania. Szczególnie fani MMA, którzy dotąd nie przepadali za „chińskimi bajkami” mogą znaleźć w niej motywację do częstszego czytania japońskich komiksów.

A co po przeczytaniu Teppu? Tak jak pisałem, MMA jest w Japonii dosyć popularne, dlatego manga Moare Ooty nie jest jedyną tego typu na rynku. Fani męskich zmagań mogą sięgnąć po All-Rounder Meguru, które w wielu aspektach bardzo przypomina Teppu. Tu także pojawia się wątek przyjaciela z dzieciństwa i zemsty, a główny bohater, podobnie jak Natsuo, również zaczynał jako karateka. Inną mangą o MMA jest Hanakaku – The Last Girl Standing. Seria z cukierkowymi, uroczo narysowanymi postaciami, przedstawiająca losy dręczonej w szkole (bardzo częsty motyw w japońskiej twórczości), drobnej dziewczyny, która chce stać się silniejsza. Na pewno nie będziecie żałować!

Źródło nagłówka: Teppu, Moare Oota, tom 6, rozdział 23, strona 17

Autor: Ireneusz Stolarski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s