Między Rosją a Skandynawią


Kobieta, którą spotkałam na dworcu w Tallinie, trzymająca przed sobą ankietę dla turystów, powitała mnie pogodnym: „Tere! Hello! Zdrastwujtie!”. Kiedy doszła do pytania o powód podróży, nie czekając na odpowiedź, sama wykreśliła punkt „zakupy”. – „Tu jest po prostu za drogo na zakupy” – stwierdziła.

Foto1

Estonia do tanich nie należy. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że średnie zarobki Estończyka zbliżone są do zarobków Polaka, zaś ceny – niekoniecznie. W tej względnej drożyźnie przoduje oczywiście Tallin – stolica stosunkowo niewielka, bo zamieszkiwana jedynie przez 400 tysięcy ludzi, co i tak stanowi blisko 33% estońskiej populacji. Obywatelom tego maleńkiego państwa żyje się jednak całkiem nieźle. Oto kraj, który jeszcze niedawno pogrążony był w potężnym kryzysie ekonomicznym, wyszedł na prostą, a dziś funduje swoim obywatelom kolejne udogodnienia. Mieszkańcy Tallina komunikacją miejską poruszają się całkowicie za darmo, a ponad 90% kraju objęte jest bezpłatnym wi-fi, (co szczególnie ciekawe, bo blisko 40% powierzchni stanowią lasy).

Foto2

Już nie Rosja, jeszcze nie Skandynawia

Mimo silnych wpływów germańskich przez setki lat, najnowsza historia Estonii zbliżona jest do historii Polski. Estonia, podobnie jak Polska, odzyskała niepodległość w 1918 roku, zaś po II Wojnie Światowej została wcielona do ZSRR. Zależność od Radzieckiej Rosji trwała do lat 90. Do tego czasu działał też rząd estoński na obczyźnie (z siedzibami w Oslo i Sztokholmie), a studenci i intelektualiści walczyli o zachowanie estońskiej kultury. Po odzyskaniu suwerenności w 1991 roku, Estonia pochyliła się w stronę integracji europejskiej, wstąpiła do NATO i UE, a od czterech lat w sklepach i lokalach zapłacimy w euro.

Ale wpływy rosyjskie są w Estonii szczególnie widoczne. I tak, blisko ¼ mieszkańców Estonii to Rosjanie. W przygranicznym miasteczku Narwa ludność rosyjskojęzyczna to ponad 93%. Rosjanie to także najbogatsza mniejszość narodowa w Estonii – chętnie kupują tu domy, a otrzymanie obywatelstwa traktują jako przepustkę do Unii Europejskiej. Nic więc dziwnego, że na zapowiedzi Kremla o zamiarze ochrony interesów Rosjan na Ukrainie i w Estonii zareagowano z obawą i natychmiast odpowiedziano, że Rosjanie w Estonii czują się znakomicie.

Foto3

Jednocześnie Estończycy chętnie podkreślają przywiązanie do krajów skandynawskich, Finowie wpadają tu na weekendy i nawet nazwę „Tallin” tłumaczy się: „miasto duńskie”. Tallin świetnie skomunikowany jest, drogą morską, z Helsinkami. Nie stroni także od innych sąsiadów. Bez problemu znajdziemy przejazdy do Sankt Petersburga, Rygi, Wilna i Warszawy.

Duńskie miasto estońskie

Historia Tallina sięga X wieku, a do jego rozwoju przyczynili się m.in. fińscy kupcy, którzy osiedlali się w porcie. Dziś, niewielkie stare miasto, otoczone średniowiecznym murem, to poezja dla miłośników klimatycznych, brukowanych uliczek. W piwnicach kamienic kwitnie życie towarzyskie: to tu w klubach i pubach odbywają się koncerty i festiwale, to tu można wypić craftowe piwo i regionalny, 40-procentowy likier – Vana Tallin. W drodze na rynek zatrzymają nas z pewnością pracownicy Olde Hansa, którzy, w kolorowych kubrakach, oferują migdały prażone z cynamonem.

Foto4

Ci, którzy szukają tradycyjnej kuchni estońskiej, poczują się rozczarowani. W Tallinie zjeść można wszystko, od sushi po hamburgera, zaś największą popularnością cieszy się kuchnia włoska i mimo zapewnień restauratorów o regionalnych daniach, trudno wyłuskać w nich coś wyróżniającego. W sklepach i na jarmarkach popularna jest za to dziczyzna w każdej postaci. Mięso dzika, sarny lub łosia to umiarkowany wydatek, zaś za konserwę z niedźwiedzia trzeba zapłacić ponad 50 euro za kilogram. Na jarmarkach trafić można także na wyroby z mięsa… bobra (!), a nawet pakowane w całości bobrze ogony. Te podobno były niegdyś uważane za przysmak.

foto5

Radzieckie duchy w zielonym państwie

Jeżeli tylko pogoda pozwoli, wyjedźmy za miasto, żeby zobaczyć kawałek estońskiej przyrody, wspaniale kształtowanej przez lodowiec. Zjawiskowo prezentuje się Park Narodowy Laheema, którego charakterystyczne rude trawy i rozrzucone głazy tworzą ascetyczny krajobraz wśród dawnych radzieckich budynków wojskowych. Laheemę warto odwiedzić autem, rowerem lub korzystając ze zorganizowanych wycieczek. Mimo, że park położony jest jedynie 70 km na wschód od Tallina, to autobusy odjeżdżają tam tylko dwa razy dziennie i tylko w okresie letnim.

Co ciekawe w lasach Estonii pola namiotowe i schroniska są całkowicie bezpłatne. Te zrobią wrażenie na każdym, kto przyzwyczaił się do widoku pola namiotowego jako kawałka skoszonej trawy. W Estonii znajdziemy bezpłatne kempingi z czystą wodą, miejscem na ognisko, przygotowanym suchym drewnem na opał i toaletą. Co więcej – na niektórych polach namiotowych postawione są drewniane chatki z kilkoma lub nawet kilkudziesięcioma noclegowymi, z których można skorzystać – oczywiście za darmo. We wszystkich tych miejscach znajdziemy regulaminy w kilku językach, a nawet parkingi dla samochodów.

foto6

Estonia położona jest w strefie klimatu umiarkowanego chłodnego, co oznacza, że nie jest tu jeszcze ekstremalnie zimno, ale przez większość roku utrzymują się jednak niskie temperatury. Zimą średnia temperatura na północy kraju to około 6 stopni poniżej zera, zaś Zatoka Fińska zamarza na przełomie grudnia i stycznia. Jeśli więc pogoda nie sprzyja, to pozostaje nam zwiedzanie innych atrakcji miasta, do których zaliczyć możemy m.in. muzeum KGB mieszczące się w Hotelu Viru czy dumę Tallina – Muzeum Morskie, wewnątrz którego obejrzeć można m.in. łódź podwodną i lodołamacz. Po tym możemy spokojnie wrócić na ulice starego miasta i rozgrzać się gorącym, korzennym glöggiem.

foto7

foto8

foto9

 

Tekst i zdjęcia: Hanna Łozowska

 

Podczas przygotowywania artykułu korzystałam m.in. z informacji zawartych na stronach:

http://pl.wikipedia.org/

http://poludnik22.blogspot.com/2014/08/najwieksza-niespodzianka-estonii.html

http://izabelakopec.natemat.pl/110435,miasto-szpiegow-i-cynamonu-tallin-na-weekend

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s