Tragedia w trzech aktach


Prolog: Dziś przeczytałem, że ponoć Jerzy Zelnik szykowany jest na stanowisko dyrektora Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Rzecz jasna stanowisko to miałby objąć po Janie Klacie – po tym strasznym Janie Klacie, po tym bluźniercy, po tym szarlatanie. Ojczyznę wolną i tak dalej.

AKT I
Jerzy Zelnik obejmuje stanowisko dyrektora Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. Jego pierwsza decyzja jest oczywista – Teatr zostaje przeniesiony do Torunia. W Toruniu Teatr zyskuje nową siedzibę przy ulicy Żwirki i Wigury 80, i otrzymuje zaszczytną nazwę Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie z siedzibą w Toruniu. Druga decyzja Jerzego Zelnika jest jeszcze bardziej oczywista – dyrektorem artystycznym Teatru zostaje o. Tadeusz Rydzyk. Panowie od razu zabierają się do ciężkiej pracy, do zacierania tej plamy na honorze. Plany są obiecujące – dwadzieścia premier w sezonie, w tym jedna o Lechu Kaczyńskim, jedna o Jarosławie Kaczyńskim i jedna o Wielkiej Rodzinie Radia Maryja.

AKT II
Nadchodzi długo oczekiwana, pierwsza premiera w  Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie z siedzibą w Toruniu, która odbywa się w mieście z piernikami i Kopernikiem. Oficjele tłumnie przybywają ubrani w odświętne garnitury, we fraki, w smokingi. W loży honorowej zasiadają najwyżsi urzędnicy państwowi, cały rząd, cały kler, biskup przy biskupie. Dziennikarze wolnych mediów fotografują, przeprowadzają wywiady. Premierowy spektakl nosi tytuł „Zamach”, a jego plakat przedstawia samolot, czy raczej jego wrak, owinięty w polską flagę, z której wypływa strużka krwi. Obsada nadzwyczajna! W roli Lecha – Jarosław, w roli Marii Heleny – Antonii Macierewicz, w roli Marty – sam podwójny dyrektor o. Tadeusz Rydzyk. I oklaskom nie ma końca. I aplauzom nie ma końca. Wszyscy aktorzy wychodzą aż pięć razy na scenę do ukłonów. Aplauz na stojąco. Sukces!

AKT III
Scena narodowa w końcu działa prężnie i, przede wszystkim, jak należy. Premiera goni premierę. Transmisje na żywo w TV Trwam. Pełne sale, wyprzedane bilety. Jerzy Zelnik noszony na rękach. Skromny, bo przecież to nie od niego zależy, bo przecież on tylko robi, co już dawno zrobione być powinno. Kolejna premiera to spektakl autorstwa samego dyrektora naczelnego. „Dzieciaki koszmarnie chore, połamane” rzecz się nazywa i traktuje o dzieciach z szatańskiego in vitro. Do spektaklu zaangażowano „dzieciaki koszmarnie chore, połamane” – wcieliły się w role niedoszłych zamrożonych próbówek. I znów sukces! A po tejże premierze kolejna – o odzyskaniu ojczyzny. A potem jeszcze kolejna – „Hamlet”. A w roli tytułowej Jarosław witany na stojąco. A w roli okrutnego zdrajcy – jakiś sobowtór Tuska. Jeszcze kilka ważnych premier – „Ojciec” o wiadomo kim, „Zamach 2” o wiadomo czym i „Mąż stanu” – też wiadomo o kim.

Epilog: Otwieram oczy. Przecieram je ze zdumienia i już teraz na poważnie. Szkoda, naprawdę szkoda Jana Klaty. Nie wiem, czy wiadomość o Jerzym Zelniku się sprawdzi, ale to chyba już przesądzone, że dni Jana Klaty na stanowisku dyrektorskim są policzone. A to taki zdolny człowiek, który skłania swoimi działaniami teatralnymi do myślenia. Co ważne – skłania do konstruktywnego myślenia. Szkoda Klaty. Gdzie Ty się Klato teraz podziejesz?

Autor: Michał Kaźmierczak

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s