Horror trzech królestw


pentameron

Epika braci Grimm nigdy nie powinna trafić na półkę z książkami dla dzieci. Baśnie tryskają wyszukanym okrucieństwem i atmosferą grozy w mistycznej woalce. Wystarczy przypomnieć sobie choćby „Jasia i Małgosię” ze spalaniem żywego człowieka w piecu, „Roszponkę” oddaną przez rodziców i zamkniętą w wieży czy „Dwunastu braci”, których bohaterka zostaje posłana na stos przez własnego męża. Taki jest też Pentameron Garrone’a.

Film garściami czerpie z ludowych tradycji, a anglojęzyczny tytuł „Tale of Tales” nie zostawia pola do nadinterpretacji. W zasadzie już zwiastun uświadamia, że zobaczymy dzieło, które jest ucztą dla estetów.

Pentameron to trzy królestwa, za którymi idzie w sumie pięć różnych historii. Ich bohaterowie są wyraziści, a jednak nieprzerysowani. W produkcjach, w których główną rolę odgrywa sfera wizualna, możemy w zasadzie być pewni, że postaci zostaną potraktowane po macoszemu, że ich zachowania będą maksymalnie uproszczone, sprowadzone do dobra i zła, bieli i czerni, że zabraknie im autentyczności. Garrone’owi tego, miażdżącego odbiór, skutku ubocznego udaje się uniknąć. Jego bohaterowie są wyraziści, a cechy ich osobowości teatralnie eksponuje sposób przedstawienia w pierwszych scenach. Właśnie dlatego, nieznoszącą sprzeciwu, królową Longtrellis (Salma Hayek) poznajemy, gdy tupie nóżką i wychodzi, króla Strongcliffa (Vincent Cassel), miłośnika kobiecego ciała, gdy uprawia seks na pogrzebie, a naiwną Violet (Bebe Cave), gdy próbuje skupić na sobie uwagę ojca. Ale wszystko to są postaci szalenie plastyczne. Kolejne doświadczenia ewidentnie kształtują ich psychikę, wpływają na decyzje. To postaci do końca niewolne od wątpliwości.

Sama akcja toczy się wartko, fabuła opiera się na wielu posklejanych wycinkach. W pierwszych kilkunastu minutach filmu, bohaterowie zdążają postarzeć się o szesnaście lat. Później tempo nieco zwalnia, ale wciąż ograniczamy się do absolutnego minimum, scen-puent, których istnienie jest niezbędne do zachowania linearności.

Baśniowość kończy się na zaczerpnięciu pewnych literackich motywów, morskich potworów i ogrów porywających księżniczki. Trudno tu wszak doszukiwać się jakiegoś morału. Być może, na upartego, z każdej z pięciu historii, da się wyłuskać pewne uniwersalne prawdy. Są to jednak oczywiste okruszki codzienności. Oprawione w podniosłą formę, ale wciąż allenowske okruszki, w których jedyną stałą jest brak stałej. Dobro wcale nie zwycięża, a zło nie zostaje ukarane. Jest tylko absurd. Bo czym jest zło, jeśli czarny charakter demonstruje całą paletę uczuć i doświadczeń, pchających go do konkretnych zachowań? Ogr, porywający księżniczkę, tak naprawdę pragnie jej ciepła i bliskości, a podstęp i morderstwo podyktowane są strachem i pragnieniem odzyskania wolności?

Witamy w świecie nadwornych błaznów, wiedźm mieszkających w lasach, czarnoksiężników, mitycznych stworzeń, w świecie żądz i władzy absolutnej. To wszystko, podane w surrealistycznej formie sprawi, że wielokrotnie w czasie seansu zadasz sobie pytanie: „Co ja tu robię?”. Ale będzie pięknie.

Tekst: Hanna Łozowska

Recenzowany film: Pentameron, reż. Matteo Garrone, 2015.

W Olsztynie film można zobaczyć w Kinie Studyjnym Awangarda 2.

Źródło obrazka: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/95/Il_racconto_dei_racconti_poster.jpg

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Horror trzech królestw

  1. Tekst bardzo słaby jak i poprzednie teksty tej pani. Naprawdę się dziwie że, osoba, która nie umie przekazać nic sensownego w swoich tekstach pisze w takiej instytucji jak tworzywo zanizajac przy tym i tak juz niski poziom…..

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s