Just Cause 3 – recenzja


Każdy z nas szuka w grach czegoś innego. Dla jednych najważniejsza jest fabuła i charyzmatyczne postacie, dla innych wielki otwarty świat z masą rzeczy do zrobienia. Są też ludzie, którzy po prostu liczą na dobrą, niezobowiązującą zabawę z efektownymi wybuchami i dobrą grafiką. Seria „Just Cause” z pewnością łączy w sobie wiele elementów, lecz tak naprawdę nastawiona jest na ciągłą, nieustającą rozwałkę, dzięki której zyskała sobie rzeszę fanów na całym świecie. Najnowsza odsłona nie jest niczym nowym, jest to powielenie i wykorzystanie znanych patentów na zasadzie: „więcej i lepiej”.

W trzeciej części ponownie wcielamy się w Rico Rodrigueza, który po raz kolejny musi obalić dyktatora i oddać władzę w ręce ludzi. Fabuła nie zaskakuje, jest wręcz identyczna jak w poprzednich odsłonach serii. Jest to z pewnością jeden z najsłabszych elementów gry, do którego dołożyć można kiczowate dialogi i żarty. Kreacja postaci niezależnych też niespecjalnie mnie przekonuje, oczywiście zdarzają się wyjątki, ale nie jest ich zbyt dużo. Co więc takiego jest w „Just Cause”, że chce się w to grać?

Przede wszystkim ogromny, zróżnicowany, otwarty świat, po którym możemy przemieszczać się na wiele sposobów. Do dyspozycji mamy spadochron, kultową już linkę, którą niczym Batman możemy przyciągać się do obiektów, samochody, samoloty, czołgi a nawet wingsuit.

Rico dysponuje także pokaźnym arsenałem broni oraz gadżetami, dzięki którym może siać zniszczenie i sabotować oddziały wrogów. Najciekawszą zabawką jest wyżej wymieniona linka, którą wykorzystać można na wiele różnych sposobów. Możemy chociażby zaczepić ją o wroga, a drugi koniec umieścić na zderzaku jadącego samochodu, który powiezie naszego oponenta poza pole działania. Nasza lina posiada również możliwość zwijania się dzięki czemu można na przykład podczepić kilka beczek z paliwem i posłać je wrogom prosto w posterunek robiąc przy tym piękną eksplozję. Bohater posiada również małe bomby przylepne, które można podłożyć komuś na plecach i posłać delikwenta za pomocą linki w cały oddział wrogich żołnierzy zabijając wszystkich jednym ruchem. Zastosowań jest mnóstwo i tylko od naszej kreatywności zależy w jaki sposób będziemy z tych gadżetów korzystać. Niestety aby odblokować dostęp do wszystkich gadżetów, trzeba wykonać sporo zadań, które często sprowadzają się do tego samego czyli znajdź posterunek wrogów, zrównaj go z ziemią, a następnie za pomocą linki obal pomnik dyktatora. Czy to sprawia, że „Just Cause 3” szybko się nudzi?

Ta kwestia jest dość sporna bo zależy ona od tego w jaki sposób i ile dziennie godzin gramy. Jeśli ktoś uwielbia przysiąść do gry na wiele godzin w ciągu jednego dnia, wczuć się w klimat i poznawać fabułę to najnowsza produkcja studia Avalanche z pewnością nie przypadnie mu do gustu. Jest za to świetnym tytułem dla kogoś kto lubi sobie usiąść na godzinkę lub dwie i po prostu rozwalić kilka posterunków, zasiać chaos na ulicach korzystając przy tym z wielu różnych broni i ciekawych gadżetów. Całe wrażenie potęgują zarówno nierealistyczna fizyka jak i wszystkie akcje jakie nasz bohater może wykonać.

Od strony technicznej „Just Cause 3” to przeciętniak. Grafika wypada całkiem nieźle szczególnie jeśli chodzi o krajobraz. Gdy natomiast przyjrzymy się bliższemu planowi czy modelom postaci zauważymy, że nie jest już to ten sam poziom. Udźwiękowienie jest jak najbardziej na plus, odgłosy eksplozji, wystrzały karabinów i inne efekty brzmią naprawdę dobrze.

Największą bolączką technicznej strony gry są bez wątpienia długie ekrany ładowania. Po każdej śmierci gra ładuje się nieprzyzwoicie długo. Jest to bardzo uciążliwe ponieważ czasami zatniemy się na jakimś momencie, musimy powtarzać go kilkanaście razy, a między każdym podejściem obejrzeć loading, podczas którego można spokojnie wyskoczyć do toalety.

Podsumowując „Just Cause 3” z pewnością nie jest grą dla każdego, słaba fabuła, beznadziejna gra aktorska, kicz miejscami wylewający się z ekranu oraz problemy techniczne z pewnością odstraszą wielu potencjalnych nabywców. Należy jednak pamiętać, że gra stawia na nieustanną rozróbę, wybuchy i wykonywanie zwariowanych manewrów rodem z filmów akcji. Jest to niezobowiązująca produkcja, która po prostu bawi, a jeśli twórcy przyspieszą jeszcze ekrany ładowania w aktualizacji, odbiór będzie jeszcze przyjemniejszy.

Autor: Patryk Pietkiewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s