Fabuły i igrzysk! – recenzja gry fabularnej Toril


Przez lata, na fabularnych tekstówkach panował pogląd jakoby nie dało się stworzyć gry opartej na zaufaniu do graczy. „Nie będzie żadnych zasad”, „Lepiej zakazać na zapas”, „Gracze nie potrafią się dogadać”. Aż nagle pojawił się Toril. I dał prztyczka w nos wszystkim niedowiarkom.

Po internecie krąży historia o tym, jak nauczycielka kazała dwójce swoich uczniów, dziewczynie i chłopakowi, napisać razem historię – mieli naprzemiennie pisać po jednym akapicie. Studentka płci pięknej skupiała się na opisywaniu życia uczuciowego bohaterki, a jej kolega wrzucił do opowiadania kosmiczną bitwę. Skończyło się na wzajemnych wyzwiskach, chociaż nauczycielka, zapewne rozbawiona konwersacją, postawiła im piątki.

Mimo że na tekstowych grach fabularnych nie ma nakazu pisania z kimkolwiek, to konfliktów nie da się uniknąć. Setki koncepcji, osobowości i doświadczeń są wybuchową mieszanką. Pojawiają się pytania: „co zrobić, jeśli ktoś będzie psuł klimat gry?”. Administracja zazwyczaj idzie po linii najmniejszego oporu – zakazuje i kontroluje. Wprowadza do gry suche, liczbowe statystyki, które mają określać umiejętności postaci. Daje możliwość prowadzenia rozgrywki tylko wąskiej grupie Mistrzów Gry. Minimalizuje kreatywność przy kreacji bohaterów. Na pytanie: „czemu?” odpowiada „bo tak”. Takie podejście jest niczym trucizna dla wyobraźni. Piętrzące się góry bezsensownych zasad i ograniczeń rodzą frustrację.

Zapomniane Krainy zapadają w pamięć

Grupa Potwórców postanowiła zapanować nad konfliktami inaczej – zaufać graczom i nie prowadzić ich za rączkę jak bezrozumne niemowlęta. Tak zrodziła się idea Torilu, gry będącej czystym storytellingiem. Po wakacyjnych betatestach, 15 października, tekstówkę otworzono dla szerszego grona fanów.

Toril opiera się na uniwersum Zapomnianych Krain (znanemu chociażby z gier Baldurs Gate, Neverwinter Nights i Icewind Dale). Dzięki temu, gracze dostają w swoje ręce bogaty, dobrze opisany świat, który mogą łatwo poznać (chociażby dzięki podręcznikom do rpg, książkom, komiksom lub filmom). Oczywiście, w grze pojawiają się również nowe elementy. Najważniejszym z nich jest nowy region – Skraj, a w nim Przystań Nerimy, miasto poświęcone bóstwu podróżników, Shaundakulowi oraz patronce kupców, Waukeen. To w nim toczy się większość przygód, chociaż postaci mogą zwiedzić każdy zakątek olbrzymiego świata, nawet inne plany egzystencji.

To nie pierwsza gra, która rozgrywa się w uniwersum Zapomnianych Krain. Co więc wyróżnia Toril? Przede wszystkim nadzwyczaj dojrzałe podejście do fabuły i storytellingu. Nie ma rangi Mistrza Gry. Każdy może prowadzić przygody, tworzyć NPC i wpływać na świat. Koniec z długim dopraszaniem się o nadzór nad karczmą. Koniec z wiecznymi pretensjami, brakiem wdzięczności oraz bezsensownymi rotacjami. Nie podoba Ci się sesja? Poprowadź własną!

„Zgadzasz się, że najważniejsza jest opowieść? Rozumiesz, że zalety, moc i sukcesy powinny być równoważone przez wady, słabości i porażki? Zgadzasz się, że droga do osiągnięcia celu powinna być równie przyjemna, co samo osiągnięcie zamierzeń? Witamy na Torilu” – Potwórcy.

Zrezygnowano zupełnie ze statystyk i „mechaniki”. Zamiast niej, wprowadzono oparte na systemie Fate aspekty – opisowe cechy postaci oraz jej wady. Cała techniczna infrastruktura gry nastawiona jest na wspieranie storytellingu. Poza klasycznymi elementami, takimi jak: karczmy (których w grze jest aż sześć), sesje na poczcie, plotki czy ogłoszenia, gracze mogą również brać udział w przygodach dla wielu graczy – prywatnych i publicznych (Niezapomniane Krainy), odwiedzać lochy lub poznawać nowe czary w Wieży Magii. W fazie tworzenia są też inne lokacje: cmentarz (gdzie trafią martwe postaci), biblioteka (miejsce na twórczość), czy fabularny system tworzenia przedmiotów i handlu.

Gracze potrafią o siebie zadbać

Brzmi pięknie, niemal idyllicznie. Ale musi być jakiś haczyk, prawda? Skoro Potwórcy dali tak wiele swobody, to na pewno gracze zachowują się „nieklimatycznie”, robią zbyt potężne postaci i rozrabiają! A figa! Społeczność Torilu (wśród której znajduje się wielu „emigrantów” z gier Ferelden i Faerun) jest niesamowicie zgodna oraz aktywna! W momencie pisania tego tekstu, na grze zarejestrowanych jest 230 użytkowników (nieaktywni są na bieżąco usuwani), toczy się ponad 20 sesji publicznych w Niezapomnianych Krainach, a za parę godzin odbędzie się fabularny event – bal z okazji święta bogini Waukeen. Co miesiąc, „góra” organizuje eventy. Administracja nie wojuje z graczami, nie wytworzyły się toksyczne elity manipulujące władzami, wszyscy grają w zgodzie i spokoju…

Brak restrykcyjnych zasad i zakazów okazał się lepszym gwarantem utrzymania porządku od rządów twardej ręki. Gracze są aktywni na grze i poza nią – często piszą na czacie i forum, organizują spotkania w całej Polsce (tylko Warmia i Mazury jak zawsze zaniedbane!) oraz wspólnie grają na Steamie.

Układ strony może początkowo wydawać się nieprzejrzysty. Choć przypomina on inne fabularne tekstówki inspirowane systemem Vallheru, to przyciski zostały częściowo zastąpione symbolami kropel, nabierającymi barw gdy mamy nowy odpis w sesji lub na poczcie. Nie wszystkie ikony są też łatwe w rozszyfrowaniu. Potrzeba paru dni by zapamiętać wszystkie lokacje.

Samej warstwie graficznej nie można niczego zarzucić. Połączenie bladego turkusu, srebra i czerni jest bardzo gustowne. Nie bije po oczach jaskrawością, nadaje nieco mrocznego klimatu. W grze nie ma zbyt wielu obrazków – tak jak to w storytellingu bywa, najważniejsze są opisy.

Ciężar władzy

Mamy dobrą fabułę, mamy przyjaźnie nastawionych graczy z ciekawymi postaciami, mamy ładną grafikę. Co może pójść nie tak? Momentami mam wrażenie, że administracja czuje się przeciążona ogromem prac związanych z grą. Nad całą warstwą fabularną panują właściwie tylko dwie osoby, które muszą mieć oko na wszystko – od nowych graczy, przez eventy, po zmiany w postaciach. Zmiany w kodzie również nie postępują tak szybko jak na początku. Potwórcy wkładają w projekt wiele czasu, krwi, potu i łez. Jeśli pewnego dnia stwierdzą, że ich dzieło jest niedoceniane i stracą zapał, to gra upadnie nim ktokolwiek zdąży powiedzieć: „szanujemy wszystko co robicie i dziękujemy Wam za to!”. To chyba jedyne zagrożenie jakie wisi nad Torilem.

Jeśli wiesz mniej więcej o co chodzi w grze fabularnej (na przykład uczestniczyłeś w sesjach rpg), masz dość bezsensownych zasad na innych tekstówkach, a wyobraźnia w odgrywaniu postaci jest dla Ciebie najważniejsza – odwiedź Toril. Na pewno się nie zawiedziesz.

PS: A na stronie, po wylogowaniu z gry, są cycki.

Strona gry: http://toril.pl/

Forum gry: http://forum.toril.pl/

Strona na Facebooku: https://www.facebook.com/torilrpg

Kanał IRC: http://webchat.freenode.net/?channels=Toril

Autor: Ireneusz Stolarski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s