Maszer ostatniego miejsca


Biegnący Wilk mieszka na końcu świata. Jadę przez nieodśnieżone drogi. Na ostatnim odcinku nie mijam już żadnych samochodów ani ludzi. Są za to dwa znaki – „Uwaga! Psie zaprzęgi!”. W tych lasach spotkać można nawet dwadzieścia psów ciągnących sanie. Nie tak łatwo jest zatrzymać rozpędzony zaprzęg. Kiedy dojeżdżam do Republiki Ściborskiej, dostaję smsa: „Witaj w Rosji!”, chociaż formalnie wciąż jesteśmy jeszcze na terytorium Polski. Wokół biel, która razi w oczy, powietrze jest przejrzyste, ogromna śnieżna przestrzeń, z oszronionymi lasami. W miejscu, do którego jedzie Dariusz Morsztyn nie ma już drzew, krajobraz jest płaski, a szlak ciągnie się tam, gdzie drogę utorują skutery. W burzę śnieżną nawet lokalni maszerzy gubią się w tej mistycznej przestrzeni. Razem z nimi psy. Temperatury sięgają minus czterdziestu stopni Celsjusza.

12591920_1081969448521488_2147211964_o

Z wykształcenia wuefista. Z pasji harcerz, mors, wegetarianin, twórca muzeum ludów północnych, działacz społeczny. Całkiem nieprzeciętny. Często o sobie mówi: „Jestem chłopakiem ze wsi”. Sport traktuje raczej jak przygodę niż wyczyn. Nie wie, czy uda mu się ukończyć wyścig. Do pokonania 1000 kilometrów. Jednak dla Alaskan Husky bieganie jest najważniejsze w świecie! Dariusz Morsztyn ma w sumie ponad czterdzieści psów. Do Norwegii zabiera ze sobą czternaście z nich. Wszystkie zna doskonale. Ukochaną suczką jest młoda Natek – biegnie w drugim rzędzie, jako swing dog, zaraz za liderkami. Natek opiera się przednimi łapami na torsie pana i nie przestaje okazywać mu czułości. Jest niewielka i lekka, nadaje innym psom tempo biegu. Ale nie o tempo chodzi Biegnącemu Wilkowi. Biegnący Wilk sam siebie nazywa maszerem ostatniego miejsca. Oto miejsce, gdzie nie trzeba już się ścigać, gdzie nie liczy się wygrana.12631259_1081969461854820_78021812_o

Zadanie jest dodatkowo utrudnione. Na Finnmarksløpet Dariusz Morsztyn chce zabrać wyłącznie ekwipunek polskich producentów. Bo Polak potrafi. Okazuje się, że Polacy nie tylko produkują sprzęt na ekstremalne wyprawy, ale też, że nie ustępuje on jakością zachodnim liderom. Kiedy przyjeżdżam, Wilk pokazuje mi ogromne rękawice. Średnicą przewyższają rękawice bokserskie, długością sięgają co najmniej do łokcia. Takich gadżetów Dariusz Morsztyn ma więcej. Za kołem podbiegunowym nie można już po prostu skoczyć do sklepu. Kiedy człowiek mierzy się z potęgą natury musi być perfekcyjnie przygotowany.

Do wyjazdu został niecały tydzień.

12631236_1081969451854821_2139643271_o

***

Już wkrótce opublikujemy reportaż radiowy, w którym Biegnący Wilk opowiada o tym, jak przetrwać burzę śnieżną i dlaczego w tundrze maszer i pies funkcjonują jak jeden organizm. Tymczasem przygotowania do wyprawy śledzić można na bieżąco na: Facebooku i na stronie Biegnącego Wilka.

12630701_1081969445188155_890599063_o

Tekst i zdjęcia: Hanna Łozowska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s