Wytłumaczmy coś sobie


Zwykle, kiedy ktoś pyta mnie o zainteresowania i słyszy „przekład”, prosi, żebym powtórzyła. Potem następuje seria: uniesiona brew-niepewna mina-„ale jak to?”-zwinna (mniej lub bardziej) zmiana tematu. Bo jak można pasjonować się tłumaczeniem? Być tłumaczem – jasne! Lubić tłumaczyć – w porządku. Ale INTERESOWAĆ SIĘ przekładem?!

Moje osobliwe, wnioskując po reakcjach, hobby, jakim jest translatologia, jak każde wykolejenie, powinno mieć źródło we wczesnym dzieciństwie. Niestety, sprowokowały je dopiero studia filologiczne. Studiując rusycystykę jest się zmuszonym tłumaczyć cały czas. Kolegom spoza uczelni – że „Pust wsegda budet solnce” to nie jedyna piosenka w tym języku; wujostwu – że oczywiście, pracodawcy się o nas biją; znajomym rusofobom – że nie studiujesz rosyjskiego ze względu na bolszewickie tradycje twojej rodziny. Poza tym, przez kilka lat non-stop lawirujesz też między dwoma światami i nawet, jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy, to właśnie przekład jest „mostem”, który gwarantuje ochronę przed wpadnięciem do dzielącej je głębokiej czarnej dziury.

Na wypadek, gdyby zamigotała Ci właśnie w głowie myśl z kategorii „nic tu po mnie, nie jestem filologiem” lub pokrewnej, przytoczę definicję „czarnej dziury”: 1. obszar w przestrzeni kosmicznej wytwarzający bardzo silne pole grawitacyjne; 2. stan chaosu, dezinformacji i paniki, powstały wskutek braku możliwości przeczytania książki, której autor nie posługuje się językiem czytelnika; niewiedzy o bieżących wydarzeniach, mających miejsce zagranicą; nieodwracalnych uszkodzeń ciała, wynikających z nieznajomości zasad obsługi miksera, suszarki do włosów i kosiarki; wstrzymania dystrybucji „Gwiezdnych wojen” ze względu na niezrozumiałą treść filmu.

Bo przekład to literatura, media, życie codzienne, relaks, a tylko dla niektórych źródło utrzymania. Przedmiotem badań translatologów jest natomiast jego oddziaływanie na kulturę, sposób funkcjonowania danego tekstu w kraju pochodzenia i kraju docelowym, poszukiwanie metod na przetłumaczenie tego, czego pozornie przetłumaczyć się nie da – niuansów, historyczno-kulturowych szyfrów nosicieli jednego języka – przez wzgląd na odmienność doświadczeń – zupełnie obcych nosicielom innego.

Jeśli wciąż nie jesteś przekonany, dlaczego przekład jest ważną dziedziną życia i nauki, wyobraź sobie Polskę bez dostępu do zagranicznej literatury, mediów i kultury. Jak długo wytrzymałbyś 24/7 z tematem rodzimej polityki? Jak szybko spotkalibyśmy się w leśnej dziczy? Osobiście, jestem przekonana, że po pierwszej dobie mogłabym Cię już ugościć w całkiem przytulnie urządzonym szałasie, dlatego gorąco zachęcam: doceń jego istnienie, zainteresuj się, spróbuj poznać „od środka”. Warto.

Autor: Kinga Perużyńska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s