Pozłacany Graal postmodernizmu. Popek – Król Albanii – recenzja


Trudno znaleźć w polskiej popkulturze fenomen na miarę sukcesu Pawła „Popka” Raka. Koleś, który swoją karierę muzyczną zaczynał od niezbyt melodyjnego powtarzania chwytliwego hasełka „jebać policję” razem z kolegami z zespołu Firma, stał się niekwestionowanym królem 2015 roku, tygodniami okupując szczyty list najlepiej sprzedających się płyt oraz odnotowując chore ilości wyświetleń klipów na YouTube. Nie dlatego, że był bezczelnie wulgarny i bezwstydnie kiczowaty. No, przynajmniej nie tylko dlatego.

Gang Albanii był projektem, który przyniósł jego frontmanowi coś więcej niż wyświetlenia oraz hajsy. Płyta Królowie życia pozwoliła Popkowi na stworzenie własnej poetyki, wykreowanie unikatowego zestawu symboli. Owszem, nierzadko głupich. Tak, większość z nich nie próbuje nawet unikać wulgarności. Nie da się zaprzeczyć, że są przeważnie prostymi przyśpiewkami o alkoholu, narkotykach i przemocy. A jednak pozwoliły na powstanie czegoś, obok czego nie da się przejść obojętnie – solowej płyty Popka, stanowiącej nad wyraz udane rozwinięcie jego scenicznych masek.

Fenomenalne jest to, że Królem Albanii zachwyci się zarówno słuchacz nastawiony na nieskomplikowane pioseneczki, jak i niestrudzony poszukiwacz intertekstualnych nawiązań, kampowych nitek, na które nanizano paciorki kiczu. Żeby wyciągnąć wszystko, co da się znaleźć na solówce Popka, trzeba się nieźle orientować w popkulturze, trzeba nieźle orientować się w samym rapie, a i ogarnianie dotychczasowych działań Popka jest niezbędne.

Modelowym przykładem gry ze wszystkim, z czym się tylko da, jest pierwszy numer z płyty – Fabryka Hitów. Popek wciela się w niej w bohatera książki „Charlie i Fabryka Czekolady”, tyle że zamiast czekolady produkuje muzyczne przeboje, „pakuje swoje krążki tak jak czekoladę Wonka”. Postać Wonki była w realiach powieściowych traktowana przez dzieci z olbrzymią rewerencją, co współgra ze społecznym odbiorem twórczości Popka i jest przez niego samego wyzyskane do tego stopnia, że nie da się pozbyć sprzed oczu plastycznego, nader barwnego obrazu Johnny’ego Deppa ze skaryfikacjami oraz złotymi zębami. I działa w ten sposób chyba każdy kawałek, w jednym miejscu ewokując punkowy bunt (Zakazany owoc), kilka numerów dalej – psychodeliczny, jednostajny siekaniec (Jak tłucze).

Od razu zaznaczam – nie kupią tego ludzie, w świecie których sprzedanie hitu jest proste, którzy nagraliby kilka platyn z muzyką dla tłumu, jeżeli nie zajęliby się odśpiewywaniem wraz z Pezetem i Andrzejem Dąbrowskim linii może bym miał świat, gdybym zechciał… Geniusz Króla Albanii trudny będzie do zrozumienia również dla kogoś, kto nie potrafi wyjść poza przytulne wnętrze swoich słuchawek i ujrzeć odbioru muzyki przez słuchacza. A wystarczyłoby, gdyby kopsnął się ów człowiek w stronę każdego spośród najlichszych rodzajów muzyki rozrywkowej i wiedziałby, gdzie kryje się geniusz Popka.

To umiejętność mimikry, odnalezienia najbanalniejszych schematów banału oraz sprowadzenia ich do poziomu absurdu poprzez jak najdokładniejsze odwzorowywanie. W studenckim klubie poszurasz nóżką do Jestem Królem (więc wszyscy kurwa łapy w górę!), z czarnym bratem pośmiejesz się z featuringu oraz tekstu International Gangsta, przy ognisku pozawodzisz pod tanie wino wiejsko-bluesowe Każdy z nas, a na dokładkę zmienisz swoje życie pod wpływem coachingowych pierdół z Wodospadów czy nawet wybitnie radiowego Różni nas wiele. Najdoskonalszą cechą owego naśladownictwa jest jego naturalność – to nie rozpisany w punktach plan kopiowania wzorców, a spontaniczna robota naturszczyka, człowieka potrafiącego odbierać muzykę na niespotykanym poziomie prostoty.

Pewnie, można powiedzieć, że wszystko okraszone zostało prymitywnymi podkładami oraz równie nieskomplikowaną warstwą tekstową. Utwory z końca płyty (Imprezka domowa, Wakacje, Nigdy więcej, nie wliczając w to oczywiście genialnych Wodospadów) dość szybko robią się nudne Na tak skonstruowanym graalu postmodernizmu z pewnością osadzi się patyna, a do odebrania mu palmy szczerozłotego nie potrzebny będzie Archimedes. Ciężko jednak nie zgodzić się, że tak niewymuszonej i pozbawionej nadęcia gry z kiczem nie spotyka się na co dzień.

Autor: Michał Małysa (http://michalmalysa.pl/)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pozłacany Graal postmodernizmu. Popek – Król Albanii – recenzja

  1. Świetna recenzja. Pierwsze obiektywne spojrzenia na tą płytę. Bez niepotrzebnego doszukiwania się głębokich życiowych wartości i bez bezmyślnego hejtowania za momentami kiczowaty coaching. To właśnie ta naturalna prostota, o której pisze autor urzeka w osobie Popka.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s