Małpa mówi


Dość powiedzieć, że Kilka numerów o czymś rozeszło się w nakładzie złotopłytowym, mimo bycia wydawnictwem undergroundowym. Tyle wystarczy, aby uświadomić sobie power nielegalnej płyty Małpy, albumu nie tylko kultowego, ale i wciąż z przyjemnością słuchanego. Mówi, wyczekiwane bardziej niż przez proroków ogłoszony, miało być kolejnym ponadczasowym materiałem i doskonałym powrotem z muzycznych zaświatów, potwierdzającym klasę pojedynczo i nieregularnie dogrywanych featów.

Powiedzieć, że wynik starań KWW Małpa to jest jakaś porażka, to jakby nie powiedzieć nic. W niemal każdym utworze pojawiają się linie wypełnione częstochowskimi rymami, niewybaczalnie kiczowate, pretensjonalne oraz żenujące. Zaczyna się już otwierającym album co cię to, że zarabiam krocie z 808 (a godnym siedemnastoletniego swagu), ale jest tego znacznie więcej: dalej nic z tego, nie zobaczysz moich klocków lego (Lego, są klocki swoją drogą całkiem niezłym symbolem statusu społecznego wśród przedszkolaków w latach dziewięćdziesiątych), to jedyna słuszna droga, nawet jeśli prowadzi nas przez terytorium wroga (Jedyna słuszna droga), czy w końcu przerażająco retardowe jestem szalony – tak twierdzi ksiądz z ambony, co być może mogłoby ujść w ustach ośmiolatka przystępującego do komunii, lecz nie dorosłego faceta z doświadczeniem na scenie muzycznej.

Przejmująca słabość albumu wiąże się przede wszystkim z nieprzyzwoitym zawodem sprawionym przez Małpę, jednak etyka recenzencka nakazuje niezatajanie jej zalet. Pomijając bity i podkłady, na których kompletnie się nie znam i które mogę ocenić co najwyżej pod kątem współgrania z wykonaniem artysty, należy zauważyć kawałki-pozytywy. Jest to przede wszystkim przesiąknięta klimatem najlepszych numerów PRO8L3MU narracja w Wysoki Sądzie, doskonały przegląd społecznych nastrojów wkurwionej klasy średniej szczebla najniższego, oddalonego nawet od standardowych dualizmów politycznych Polski AD 2016, w Mołotow (narodowcy, postkomuna, każdy chce mnie zrobić w chuja, siedzą na fortunach zbitych na lewych fakturach, kumam na czym polega polityka, świnie nie odchodzą dobrowolnie od koryta), czy w końcu zwyczajnie przyjemne pitolenie o niczym w Satelitach.

Poza tymi kilkoma fajnostkami album lata jednak od fragmentów żałosnych (w praktycznie każdym kawałku zgrzyta się zębami na częstochowskie rymy) do zwyczajnej nudy, gdy wychodzi na wierzch miałkość spostrzeżeń Małpy, powtarzalność oraz chaotyczność jego obserwacji dotyczących świata zewnętrznego oraz jednostek społecznych. Wszystkie obrazy roztaczane przez rapera są pastelowe, nie próbują nawet sprawiać wrażenia żyjących, podobnie wyglądają papierowe charakterystyki pojawiających się w poszczególnych numerach osób, archetypów oraz zbiorowości.

Nuda, żałość, olbrzymi zawód. Ciężko mi znaleźć inne słowa, aby podsumować tę tragedię.

Autor: Michał Małysa (michalmalysa.pl)

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Małpa mówi

  1. Zupełnie nie zgadzam się z tą recenzją. Słowom autora przeczą setki pozytywnych recenzji, do tego dochodzi debiut na pierwszym miejscu na OLiS-ie. Właściwie nasuwa się na myśl jedno, po co coś recenzować, skoro się na tym nie zna?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s