Gra o Tron – gra o życie


Nadchodzi wiosna, a wraz z nią kolejny sezon „Gry o tron”. Po raz szósty będziemy śledzić losy bohaterów z Westeros. I choć producenci nie chcą uchylić nawet rąbka tajemnicy, możemy być pewni, że znowu poleje się krew.

Bycie szlachetnym człowiekiem nie ma sensu, gdy wszyscy wokół są zdrajcami, mordercami i kłamcami. I nawet, jeśli chcesz być dobrym w złym świecie, giniesz bądź zgadzasz się na zgniłe kompromisy, odkrywając to, co dla wielu jest jasne – świata nie naprawisz. By wygrać, musisz grać nieczysto jak inni.

Jednak to właśnie antybohaterowie podobają się nam najbardziej. Są to wielowymiarowe postacie, koło których nie można przejść obojętnie. Fascynują, jednocześnie wzbudzając pogardę i odrazę. Grzesznicy, którzy, wbrew znanym nam naukom wiary, nie żałują i nie obiecują poprawy. Wręcz przeciwnie. Dążą do celu nie bacząc na ofiary. A trup ściele się gęsto. Nikt nie ma pewności, że dożyje kolejnego dnia. I choć zasiadanie na Żelaznym Tronie jest ambicją wielu, to nawet korona nie daje gwarancji nietykalności. Będąc władcą również można zostać otrutym, zadźganym lub zamordowanym w inny wymyślny sposób.

15429784267_82656f01b9_b

Wir akcji wciąga, więc z zapartym tchem śledzimy pałacowe intrygi. Zastanawiamy się, kto i w jaki sposób umrze. Niestety, George R. R. Martin w książkowym pierwowzorze bardzo lubi uśmiercać tych bohaterów, z którymi się zżyliśmy i których zdążyliśmy polubić. Co do których mieliśmy pewność, że w otaczającej ich rzeczywistości zmienią coś na lepsze; cień nadziei na zwycięstwo dobra nad złem. Pozbawiając życia większość pozytywnych bohaterów, pozbawiono nas i tych złudzeń.

Bohaterowie, którzy stracili krewnych, pragną zemsty. Mają nikłe szanse na sprawiedliwość boską, czy choćby zgodną z obowiązującym prawem, ludzką. I gdy myślimy, że złego, niebezpiecznego sadystę spotkała właśnie zasłużona kara, okazuje się, że jego śmierć była po prostu częścią planu, mającego usunąć wszelkie przeszkody stojące na drodze do władzy.

Jednak pomimo wszechobecnego strachu, znajdują się jeszcze ludzie odważni na tyle, by przeciwstawić się takiemu stanowi rzeczy. A dopóki istnieją i chcą walczyć, dopóty istnieje szansa. Ku naszemu zdumieniu, z powodzeniem zjednują sobie mądrych i lojalnych sojuszników, zadając kłam twierdzeniu, iż wartościowych jednostek już nie ma. Wówczas świat zbudowany na kłamstwie zaczyna się kruszyć. Skrywane tajemnice wychodzą na jaw. Potwierdzają się domysły wrogów dynastii panującej.  Kraj pogrąża się w wojnie domowej. Walki pomiędzy rodami, a także z „dzikimi zza Muru” osłabiają pogrążone w chaosie państwo. Na konflikcie zyskują jedynie „Biali Wędrowcy”, którzy z trupów poległych tworzą wielką armię. Próby pogodzenia i zjednoczenia mieszkańców po obu stronach Muru idą na marne, ponieważ honor nakazuje ludności pomścić wyrządzone przez wroga krzywdy.

Sytuacja może wydawać się beznadziejna, lecz nie zapominajmy, iż George R. R. Martin to pisarz nieprzewidywalny i jeszcze nie powiedział (a raczej nie napisał) ostatniego słowa. Zatem nie wszystko stracone. Jak skończy się saga, nie wie podobno jeszcze sam pisarz. My zaś już wkrótce przekonamy się czy będziemy mieli szczęście obserwować proces powstawania nowego lepszego świata, czy zostaniemy świadkami jego upadku, pogrążenia w chaosie, końca.

Oby sezon szósty przyniósł odpowiedź chociaż na część pytań. Premiera już w kwietniu!

Autor: Sławomira Szczepańska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s