Na co zmarnowaliśmy swoje pieniądze, czyli najgorsze gry 2015 roku


Mamy rok 2016, który pod względem premier nie zdążył jeszcze rozczarować większości graczy, wszystko jednak przed nami. Coraz częściej zdarza się, że przed premierą gry hype jest ogromny, a po samej premierze zaczyna formować się bardzo długa lista rozczarowań. Liczne błędy nie pozwalają nam cieszyć się produkcjami, na które czekaliśmy, ponadto beznadziejna okazuje się fabuła, grafika, która pierwotnie miała wyglądać lepiej, albo po prostu gra jest zła sama w sobie – na tyle, że odechciewa się poświęcać jej czas. W tym zestawieniu chciałbym pokazać kilka takich pozycji wydanych w roku 2015.

  1. Hatred

Gra stworzona przez polskie studio Destructive Creations, ewidentnie wzorowana na Postalu z 1997 r. Wcielamy się w bohatera, którego imienia nie znamy. Nie znamy również motywów, przez które pewnego dnia postanawia posprzątać trochę na świecie. W momencie, kiedy ma dosyć zepsucia panującego dookoła, łapie za karabin i decyduje się na zabicie każdego człowieka na ulicy, który napatoczy się pod lufę – i takie jest właśnie nasze zadanie. Samo wykonanie gry jest bardzo ładne, choć niepozbawione błędów (jak chociażby zatrzymywanie się na małych przedmiotach, co utrudnia walkę i niejednokrotnie prowadzi do śmierci). Co więc złego jest w tej strzelance? Największym problemem Hatred jest przewidywalność i monotonia. Ciekawie jest przez pierwsze dwie godziny, później zaczynają męczyć powtarzające się ciągle egzekucje czy bezcelowe zabijanie cywilów i policjantów, które nie jest w żaden sposób uzasadnione. Rozgrywka jest też zwyczajnie trudna. Nawet najniższy poziom trudności bez odrobiny taktycznego myślenia i planowania przysporzy nam nie lada problemów, pozbawiając przyjemności z bezmózgiego i bezproblemowego masakrowania okolicy, co jest głównym celem produkcji. Całość została utrzymana w mrocznym czarno-białym klimacie, który niestety nie nadrabia wszystkich braków. Mimo ładnej oprawy graficznej Hatred nie dał rady.

Cena na Steam: 16,66 euro, czyli około 71 zł.

  1. Batman: Arkham Knight

Po sukcesie Arkham Asylum w 2009 roku każdy fan serii na samą wzmiankę o pozycji Batman dostawał drgawek i ślinotoku. Tworząc Arkham Knight, studio RockSteady pogrzebało dobre imię produkcji, jednocześnie psując sobie opinię w gronie graczy pecetowych. Po konferencji E3 w roku 2014, kiedy to pokazano pierwszy krótki gameplay z Batmana, trudno było się powstrzymać od komentarzy, jaka ta gra nie będzie piękna i wspaniała. Nikt nie spodziewał się jednak takiego gniota. Głównym problemem jest optymalizacja wersji na PC. Na GTX980 przy wysokich ustawieniach graficznych gra chodzi średnio w pięćdziesięciu trzech klatkach na sekundę. Jak na grę promowaną jako graficzna petarda, mającą być pięknym i realistycznym przeżyciem, jest to wynik bardzo mierny. Co więcej, widać, że Arkham Knight jest tylko portem z wersji konsolowej. Dowód? Podczas gry na kontrolerze sygnalizowane są kontrolki z PS4. Do fabuły zastrzeżeń nie mam, jednak akcja to nie wszystko.

Cena na Steam: 39,99 euro, czyli około 171 zł.

  1. Mad Max

Z grami na licencji filmów bywa różnie, jednak w większości przypadków nic dobrego z tego nie wychodzi. Tworzona jest pewnego rodzaju alternatywna historia. Niby cały świat i niektórzy bohaterowie nawiązują do produkcji kinowych, jednak powiązań jest mało. Wielka szkoda, ponieważ opowieść o zmaganiach Maxa Rockatansky’ego, przedstawiona w sposób interaktywny, byłaby czymś, przynajmniej moim zdaniem, świetnym pod względem fabularnym, a to jest kolejny problem gry: oprócz tego, że fabuła jest prosta i mało absorbująca, to jeszcze jest jej samej w sobie mało. Lwia część rozgrywki opiera się na niszczeniu osad na pustyni, rozbrajaniu pól minowych i ulepszaniu naszego samochodu. Grafika cieszy oko. Jak wszędzie pojawiają się drobne błędy, jednak od strony estetycznej gra jest dobrze dopracowana. Za zepsuciem kultowego już obrazu głównego bohatera stoi studio Avalanche, odpowiedzialne między innymi za taką serię, jak Just Cause. Szkoda, że twórcy nie wykorzystali potencjału uniwersum.

Cena na Steam: 49,99 euro, czyli około 213 zł.

  1. Star Wars Battlefront

Kolejna gra na licencji filmu. Ładnie wykonana grafika zachęca do zagrania, ale co z tego? Całość przez pierwsze kilka godzin może i daje masę świetnej zabawy, jednak po upływie tego czasu zaczynamy się nudzić. Każda rozgrywka wygląda tak samo. Dostajemy do dyspozycji jedenaście rodzajów broni, której nawet nie możemy w żaden sposób spersonalizować. Nie mamy też klas postaci. Wyjątkiem jest możliwość wcielenia się w postacie znane z filmów, na przykład Lorda Vadera, jednak aby to zrobić, musimy podnieść odpowiedni żeton, co nie jest ani trochę trudne, a fajnie byłoby, na przykład, wprowadzić system nagradzania graczy „filmowymi postaciami” za szczególne osiągnięcia (chociażby wysokie killstreaki). Studio Electronic Arts miało szansę wkupić się w końcu w łaski graczy czymś naprawdę dobrym, bo Stars Wars kocha prawie każdy, ale ostatecznie zmarnowano cały potencjał. Gra jest dużym krokiem wstecz w stosunku do serii Battlefield, gdzie do każdego trybu rozgrywki musieliśmy obrać inną taktykę, co w Battlefroncie nie ma najmniejszego sensu, ponieważ liczy się tylko zrobienie sieczki z przeciwników.

Cena w Origin: 199 zł.

Śledząc akcje reklamowe gier, niejednokrotnie czujemy, że nadciąga coś wielkiego. Często to „coś” jest jednak  tylko wielką klapą. Czekając na grę musimy liczyć się z możliwością zepsucia jej przez twórców. Najlepiej nie nastawiać się nigdy zbyt optymistycznie, lepiej dać się pozytywnie zaskoczyć, niż rozczarować się, tracąc przy tym czas i pieniądze.

Autor: Filip Grobelski

Korekta: Kinga Perużyńska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s