Zajączek, pisanki i baranek, czyli co powinno znaleźć się w naszym wielkanocnym koszyku


 

Sprzątanie, pranie, gotowanie i wylewanie ostatnich potów, a wszystko po to, by babka sąsiadki nie była lepsza od naszej własnej czy zakurzone okna nie stały się obiektem złośliwych komentarzy.

Każdy kąt naszego domu winien być zdania na sześć testu białej rękawiczki, pranie pachnieć wiosną, a sałatka warzywna obowiązkowo gościć powinna na każdym polskim stole. No i ten charakterystyczny, corocznie towarzyszący świętom okrzyk rodzica: „Nie ruszaj tego, to na święta!”. Niby głos już zmęczony kilkudniowymi porządkami, lecz na tyle stanowczy, że nie mamy odwagi nawet musnąć dania palcem. Ale co z barankiem? Z zajączkiem i jajkami? No tak…do koszyka. Po co? No bo taka tradycja…

Właśnie tak w większości polskich domów wyglądają nadchodzące święta. Czy to źle? Przecież czyste mieszkanie to spokój duszy dla pedantycznych pań domu, a wietrzenie szaf wspiera może niekoniecznie nasz budżet, ale na pewno niejeden butik. Biorąc to wszystko pod uwagę temat powinien w tym momencie zostać zakończony…no ale nie jest. Spokoju mi nie daje ten baranek i te kolorowe jajka i to, że nie wiecie. Pytałam kilkunastu moich facebook’owych znajomych i kilku takich „pod ręką” i ewidentnie nie wiecie. Pytam: „-Wkładasz w tym roku baranka do koszyka?- No tak.- A po co?- Yyy.. no jak to po co? Zawsze tak się robi.” No tak, ten argument powinien mnie przekonać. Niestety nie przekonał. Postanowiłam więc, że w przerwie między myciem okien, a trzepaniem dywanów opowiem wam trochę o tym baranku, i jajkach, i o wszystkim tym co pakujecie do tych pięknych koszyków. Tak, żebyście wiedzieli.

Zacznijmy, więc od tego nieszczęsnego baranka, którym was torturuję już od pierwszych wersów tekstu. Występuje w wersji z czerwoną chorągiewką i bez czerwonej chorągiewki, lecz symbolika pozostaje niezmienna: męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Nieciekawy scenariusz prawda? No ale cóż, wszyscy wiemy, że Jezus łatwego życia nie miał.

lamb-1200539_960_720

A co ma chleb do Zmartwychwstania? Otóż ma i to bardzo dużo. Wśród chrześcijan chleb jest symbolem Ciała Chrystusa. Poza tym, gwarantuje dobrobyt i pomyślność, więc chyba warto wrzucić go do naszego koszyka.

Pora na jajka, tzw. pisanki. Chyba najbardziej rozpoznawalny symbol Świąt Wielkiej Nocy. Ich przygotowanie sprawia tyle frajdy, że ani się obejrzeć jak pisanki nie mieszczą się do koszyka. Jednak z każdej sytuacji jest wyjście, jak to mawia moja babcia: „To nic, że aż tyle. Księdzu się da, niech ma”. Symbolikę także mają bardzo „przyjemną”, a mianowicie są dowodem odradzającego się życia, siły, miłości, a także zwycięstwa nad śmiercią. Jednakże z tym odradzającym się życiem to chyba bym polemizowała, bo przecież te kury…a potem my, te jajka…no nic, nieważne.

Co tam dalej mamy w tym koszyku? No tak, kiełbaskę. Według moich źródeł zapewnić ma posiadaczowi koszyka i jego rodzinie zdrowie i płodność. A symbolizuje dobrobyt i dostatek, bo przecież do najtańszych artykułów spożywczych nie należy.

Sól- rozsypana wywołuje kłótnie, ale co robi w wielkanocnym koszyku? Według ludowych wierzeń ma moc odstraszania zła, a symbolizuje oczyszczenie, prawdę.

A co z zajączkiem i kurczaczkiem? Zajączek symbolizuje wiosnę, odradzające się życie i płodność. Stanowi bardziej ładną ozdobę koszyka niż niezbędny dodatek. Przykre, ale prawdziwe. Kurczaczek, zaś-według mnie- skuteczniej niż pisanki, symbolizuje nowe życie.

maxresdefault (1)

Na koniec najsłodsze. Ciasto, a najlepiej babka drożdżowa koniecznie własnego wypieku. Teraz już rozumiem skąd ta konkurencja wśród sąsiadek. Wszystko przez to, że ciasto w koszyczku wielkanocnym jest po prostu i najzwyczajniej w świecie symbolem umiejętności gospodyń.

A wracając do pisanek. Wiedzieliście, że ich kolory mają znaczenie? Kolor żółty, zielony i różowy symbolizuje radość ze Zmartwychwstania, czerwony przypominać ma o cierpieniu Jezusa, zaś fioletowy i niebieski oznacza żałobę wielkopostną. Szkoda tylko, że przeczytałam o tym dopiero teraz. Zrobiłabym więcej żółtych i różowych.

No dobra. Wiecie już co i po co włożyć do koszyka, instruowanie w sprawach sprzątania zostawię Małgorzacie Rozenek, więc może jeszcze tylko wam powiem jak je dobrze przeżyć? Najlepiej z najbliższymi. Niby to takie proste i banalne, a mimo wszystko nie oczywiste. Moja rada? Zanim usiądziecie do świątecznego stołu wyłączcie telefon, albo chociaż wi-fi. Ja osobiście zrobiłam tak w zeszłoroczne święta i wiecie co? Mam naprawdę fajną rodzinę i jak mawia moja babcia „Niby się człowiek narobi, nagotuje na te święta, ale chociaż na chwilę razem do stołu siądzie”.

W imieniu swoim oraz całej redakcji życzę Wam zdrowych, pogodnych i spędzonych w gronie najbliższych Świąt Wielkiej Nocy. Oby w waszym koszyku przeważały tylko różowe i żółte pisanki!

Autor: Dominika Otremba

Korekta: Zuzanna Smulska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s