Polska pomnikowa


Polska pomnikami stoi. Wystarczy przejść się ulicami jakiegokolwiek polskiego miasta, by natknąć się na co najmniej kilka z nich. Złośliwi twierdzą, że gdyby jakimś cudem wszystkie zniknęły, Polska podniosłaby się o trzy metry. Są mniej lub bardziej udane, czasem zdobią, lecz częściej szpecą polski krajobraz. Może to wina wypaczonego gustu, nakazującego domorosłym architektom zalewać betonem i wykładać kostką brukową wszystko, co się tylko da. Podążanie za chorą, urbanistyczną modą, która parki zmienia w betonowe pustynie, sprawia, że obserwujemy wysyp różnego rodzaju szkaradztwa. Można złapać się za głowę, widząc pomysły samorządowców na zagospodarowanie przestrzeni publicznej. Budzą one liczne protesty mieszkańców, a jednak jakimś cudem są realizowane. Jesteśmy i byliśmy tak rozrzutni, że stawialiśmy i stawiamy pomniki zarówno naszym polskim bohaterom, jak i tym obcym.

Szubienice_Olsztyn_001

Historię piszą zwycięzcy i to oni dyktują warunki. Oni także, co jest w pełni zrozumiałe, chcą gloryfikować swoich. I tak było po II wojnie światowej. Komunistom w PRL zależało na zniszczeniu wszystkiego, co było związane z II RP. Starali się, by nie pozostał żaden ślad po znanych osobowościach dwudziestolecia międzywojennego – Piłsudskim, Dmowskim czy Hallerze. Ich miejsce na cokole zajęli robotniczy bohaterowie, tacy jak Waryński, Świerczewski czy Nowotko. Powstawały monumentalne konstrukcje, przedstawiające robotników, „postępową inteligencję” oraz „utrwalaczy” systemu, czyli UB i LWP. Jak grzyby po deszczu wyrastały pomniki „wdzięczności dla Armii Czerwonej” czy „przyjaźni polsko-radzieckiej”. Liczni sekretarze PZPR, zarówno na szczeblu wojewódzkim, jak i krajowym, chcąc przypodobać się sojusznikowi ze wschodu, stawiali pomniki radzieckim towarzyszom: generałom, przywódcom Związku Radzieckiego czy też pisarzom wspierającym ruch robotniczy. Zakłady pracy i budynki imienia Lenina czy Stalina podkreślały zależność PRL od ZSRR i wyraźnie wskazywały, kto tak naprawdę sprawuje władzę nad kim.

Po pierwszych demokratycznych wyborach okazało się, że nie ma już miejsca dla bohaterów z Kraju Rad. O ile dekomunizacja nazw ulic, placów, instytucji i osiedli przebiegła dość sprawnie, o tyle spadek w postaci różnorakich figur okazał się bardzo kłopotliwy. Wystarczyła odpowiednia uchwała, by ulica Feliksa Dzierżyńskiego zmieniła się w aleję Józefa Piłsudskiego. Usuwanie pomników było i nadal jest znacznie bardziej problematyczne. Po dwudziestu pięciu latach od upadku komunizmu, wciąż trzeba walczyć z pozostałościami poprzedniej epoki.

Pomnik_zolnierza_Armii_Czerwonej_w_Starzynskim_Dworze_2

Jednym z takich przypadków jest pomnik radzieckiego generała Czerniachowskiego (Pieniężno), odpowiedzialnego za aresztowanie oficerów AK Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego w lipcu 1944 roku. Wcześniej oddziały Armii Krajowej i Armii Czerwonej walczyły przeciw Niemcom ramię w ramię. Kiedy front posuwał się na zachód, rozprawiono się z niedawnymi sprzymierzeńcami. Obawiano się, że Polskie Państwo Podziemne sprzeciwi się wprowadzaniu „ładu socjalistycznego” pod patronatem ZSRR. Rozbito wówczas regularne oddziały AK, a ci, którzy przetrwali, zostali zmuszeni do ukrycia się w lasach.

Sam Czerniachowski zmarł 18 lutego 1945 roku na obrzeżach miasta Melzak, w dzisiejszym Pieniężnie w Prusach Wschodnich. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku postawiono mu w miasteczku pomnik. Po upadku komuny organizacje kombatanckie, stowarzyszenia i osoby prywatne zaczęły domagać się jego usunięcia. Był wielokrotnie dewastowany przez nieznanych sprawców. Znaczna część mieszkańców nie chciała pomnika, ponieważ widziała w nim symbol okupacji radzieckiej i walki z polskimi patriotami. W siedemdziesiątą szóstą rocznicę agresji ZSRR na Polskę popiersie generała zostało zdemontowane i należycie zabezpieczone. Władze miasta zaproponowały Rosjanom, że przekażą im relikt upamiętniający radzieckiego dowódcę. Wyraziły przy tym przekonanie, że jego miejsce jest w Rosji. Ostatnio media donoszą, że obiekt trafi do muzeum na Uralu.
Ile jeszcze podobnych obiektów czeka na powrót do swej prawdziwej ojczyzny?

Autor: Sławomira Szczepańska

Korekta: Kinga Perużyńska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s