Z filmem za pan brat. Top 4 pozycji na weekendowe wieczory


Za każdym razem, kiedy przychodzi weekend i mam ochotę odpocząć po całym tygodniu oglądając film, więcej czasu zajmuje mi wybieranie, niż samo oglądanie. Założę się, że nie jestem jedyną osobą, której ten problem dotyczy, dlatego przedstawię krótką listę filmów na weekend, do których wracam regularnie oraz często polecam znajomym. Kolejność przypadkowa.

  1. Piąty Element (The Fifth element)

Francuski film sci-fi z 1997 roku w reżyserii Luca Bessona, twórcy m.in. Leona Zawodowca czy serii Taxi. Akcja rozgrywa się w XXIII wieku. Ziemi grozi niebezpieczeństwo ze strony czystego i absolutnego zła, które pojawia się co pięć tysięcy lat, niszcząc dla własnej przyjemności wszystko, co stanie mu na drodze, a powstrzymać je mogą tylko kamienie żywiołów połączone z Piątym Elementem (Milla Jovovich). Do walki z nadciągającym kataklizmem wplątany zostaje również były komandos, Korben Dallas (Bruce Willis). W filmie zobaczymy także takich aktorów jak Gary Oldman czy Chris Tucker. Można by pomyśleć: „Przecież jest tyle świetnych filmów sci-fi! Po co polecać akurat tego starego gniota?”. Krótka piłka: dzisiaj już takich filmów nie robią. Prosta i rozwinięta jednocześnie fabuła oraz lekko bajkowa otoczka wizualna czynią z produkcji Bessona zjawisko niepowtarzalne, a charakterystyczne kreacje postaci w połączeniu z utalentowanymi aktorami to zdecydowany strzał w dziesiątkę. Dla mnie pozycja warta zobaczenia.

  1. Dziennik zakrapiany rumem (The Rum Diary)

Amerykański dramat Bruce’a Robinsona z 2011 roku, nakręcony na podstawie powieści Huntera S. Thompsona o tym samym tytule, gdzie w rolę Paula Kempa, głównego bohatera, wcielił się Johnny Depp. Akcja filmu toczy się w Portoryko na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Nowojorski dziennikarz podejmuje pracę w lokalnej gazecie, prowadzonej przez zniszczonego życiem redaktora Lottermana (Richard Jenkins). Przez całą opowieść przewija się obraz człowieka, który zapoznaje się z klimatem panującym w owym miejscu i zatapia się w nim coraz głębiej, zyskując nowych przyjaciół, wrogów oraz popadając w „lokalne nałogi”. Świat przedstawiony w sposób naturalny i barwny oraz dopasowani bohaterowie dobrze łączą się z fabułą mocno zbliżoną do tej w książce, co w przypadku takich adaptacji nie zdarza się często.

  1. Pulp Fiction

Amerykański film gangsterski Quentina Tarantino z roku 1994. Oś filmu stanowi kilka wzajemnie się przeplatających sytuacji. Głównymi bohaterami są dwaj płatni zabójcy, pracujący dla gangstera i opiekujący się jego żoną, para złodziei oraz bokser. Ich historie przenikają się w wielu momentach, pokazując całość z różnych stron. Ciężki, wulgarny język, brutalność i duża ilość krwi – wszystkie te elementy są mocno charakterystyczne dla twórczości Tarantino, jednak w Pulp Fiction jest jeszcze coś, co wyróżnia film spośród całego dorobku reżysera – nutka tajemniczości, spowodowanej faktem, że wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych, mimo licznych dialogów, co zdecydowanie rzadko spotyka się w kinie akcji. Dla miłośników tego rodzaju kina pozycja obowiązkowa, dla mnie natomiast – już kultowa.

  1. Wilk z Wall Street (The Wolf of Wall Street)

Film biograficzny Martina Scorsese z 2013 roku, opowiadający historię Jordana Belforta (Leonardo DiCaprio), zdolnego, młodego brokera, zdobywającego sławę i pieniądze w zawrotnym tempie. Nie stroniąc od alkoholu, narkotyków i seksu, główny bohater wraz ze swoimi przyjaciółmi i współpracownikami nielegalnie zarabia miliony dolarów. Wydaje je lekką ręką, co ściąga na niego uwagę FBI. W czasie premiery filmu było o nim bardzo głośno, zapewne większość osób już go widziała, jednak myślę, że jest to coś, do czego warto wracać nawet kilka razy. Rola Belforta, niestety, nie była oscarowa, czego osobiście żałuję, jednak śmiało mogę ją uznać za jedną z najlepszych, w jakie wcielał się DiCaprio. Dla mnie – pozycja warta „pozbycia się” trzech godzin życia. Zobrazowane w Wilku… poczucie humoru oraz groteskowość wymieszana z absurdem nie rażą, pozwalając się zrelaksować i cieszyć przyjemnym filmem.

To tylko cztery pozycje spośród dziesiątek moich ulubionych filmów, jednak moim zdaniem warto je polecić. Powyższa lista jest listą subiektywna, więc prawdopodobnie nie każdemu będzie odpowiadać. Trzeba jednak pamiętać, aby nie skreślać filmów, dopóki się ich nie obejrzy.

Autor: Filip Grobelski

Korekta: Kinga Perużyńska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s