Kultowe filmy science fiction, które „dorobiły się” remake’u


Minione stulecie przepełnione było filmami z gatunku sci-fi, a przyczynił się do tego nadciągający, niosący ze sobą wiele zagadek i tajemnic XXI wiek. W tym okresie możemy doszukać się zarówno perełek, jak i gniotów. Kilka pozycji stało się na tyle kultowych, że zasłużyło na drugie życie pod postacią remake’u.

  1. „Dredd”

Film w reżyserii Peta Travisa swoją premierę miał w roku 2012. Jest to remake „Sędziego Dredda”. W tytułową rolę wcielił się Karl Urban. Mimo wielu niepochlebnych opinii, remake spisuje się dużo lepiej od oryginału. Zdecydowanie na plus przemawia fakt, że w końcu jest mu dużo bliżej do komiksu (chociażby dlatego, że przez cały czas trwania opowieści nie zobaczymy głównego bohatera bez hełmu. W kinowym pierwowzorze przez większość akcji Sylvester Stallone, grający główną rolę w filmie z 1995 roku, nie nosi hełmu, ale to tylko szczegół). Największym atutem remake’u jest jednak pokazanie głównej postaci jako stróża prawa pozbawionego innych emocji niż gniew. Wyższość i pogarda aż promieniują od postaci granej przez Urbana. Dodatkową zaletą produkcji jest ciekawa i prosta fabuła, która krąży wokół jednego wątku oraz naturalnie wyglądające, zapierające dech w piersiach efekty specjalne.

  1. „Pamięć absolutna”

Remake filmu o tym samym tytule z roku 1990. Całość została wyreżyserowana przez Lena Wisemana. Colin Farrell zastąpił w głównej roli Arnolda Schwarzeneggera (zagrał w pierwowzorze). Produkcja swoją premierę miała w roku 2012. Czego by nie mówić o Schwarzeneggerze, jakie opinie by nie krążyły, to jednak w roli tajnego szpiega, uciekającego przed agentami, lepiej spisuje się Farrell. Przez większość czasu na ekranach widzimy liczne sekwencje walki przeplatane z ucieczką, sprytne przebrania i rozwiązywanie problemów, których teoretycznie rozwiązać się nie da. Akcji jest zdecydowanie więcej niż w pierwowzorze, a przecież właśnie na niej w takich filmach zależy nam najbardziej. Postać stworzona przez Colina Farrella wydaje się być dużo bardziej naturalna od tej, którą wykreował Arnold. Zdecydowanie na plus działają efekty specjalne, którymi produkcja jest przepełniona aż po brzegi. Oczywiście, wersji z roku 1990 nie można zarzucić ich braku, jednak od tamtej pory technologia poszła naprzód, więc nic dziwnego, że te współczesne cieszą oko dużo bardziej.

  1. „Robocop”

Tytuł, który kojarzy każdy miłośnik gatunku. W 2014 roku Jose Padilha popełnił „coś”. Mam na myśli remake o tym samym tytule, co produkcja z roku 1987.  W roli Alexa Murphy’ego możemy zobaczyć Joela Kinnamana (wcześniej Peter Weller). O ile obsada i efekty specjalne powalają (w filmie możemy zobaczyć m.in. Gary’ego Oldmana czy Michaela Keatona), to pod względem fabularnym szału nie ma. Receptą na sukces mogłoby być zachowanie obsady oraz efektów i pokrycie nimi fabuły ze starego, dobrego „Robocopa”.

 

Autor: Filip Grobelski

Korekta: Kinga Perużyńska

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s