Niemiecki romantyzm?


Zazwyczaj epoka romantyzmu przeciętnemu Polakowi kojarzy się z najbardziej znanymi poetami: Mickiewiczem i Słowackim. Czasem jeszcze ktoś wspomni o tym trzecim, niedocenianym i zapomnianym wieszczu , który zyskał popularność długo po swojej śmierci, czyli Cyprianie Kamilu Norwidzie. Na każdym szczeblu edukacji omawia się twórczość wyżej wymienionych, pomijając istnienie szerszej perspektywy. Dość ogólnikowo wspomina się o europejskich twórcach romantycznych, których dzieła (w przeciwieństwie do Pana Tadeusza) weszły na stałe do kanonu światowej literatury. Być może w tym zestawieniu nasza chluba narodowa Adam Mickiewicz wypada nieco blado.

Kolebką romantyzmu były Niemcy. Stamtąd ta „ zaraza” rozprzestrzeniła się na cały kontynent. Liczba ofiar śmiertelnych jest porównywalna do ilości zgonów podczas epidemii. „Wirus romantyczny” dotarł także na ziemie nieistniejącej wtedy Polski. W tym czasie w ówczesnych Niemczech żyli i tworzyli: dramaturg Johann Wolfgang von Goethe, poeta Fryderyk Schiller i pomijany zwykle w opracowaniach Heinrich Heine. To właśnie Niemcy (obywatele zaborczego państwa) będą inspiracją i wzorem do naśladowania dla Polaków. Logicznymi więc wydają się zestawienia i porównania: Mickiewicz-Goethe, Słowacki-Schiller i Heine-Norwid. Wiele analogii jest widocznych na pierwszy rzut oka, powielanie motywów i schematów (dzisiaj nazwalibyśmy to plagiatem) było powszechnym zjawiskiem. Literaci z Zachodu stanowili niedościgniony, nie tylko dla polskich wieszczów, wzór.

15558992731_f36633538f_b

Na szczególną uwagę zasługuje nieznany w Polsce, Heinrich Heine. Był racjonalistą żyjącym w irracjonalnych czasach. Gdy odrzucano wszystko co rozumne i mądre, on pozostawał cynicznym realistą. Szedł pod prąd, buntował się przeciwko bezrefleksyjnemu, bezsensownemu, bezowocnemu i całkowicie bezcelowemu buntowaniu się, ot tak dla samej zasady. Żyd, Niemiec i w dodatku poeta nie mógł liczyć na łatwe życie. Zupełnie to tak jakby wszystkie nieszczęścia świata spadły na jednego biednego człowieka. Różnił się od innych naiwnych romantycznych wierszokletów – poruszał także niewygodne dla władzy polityczne tematy. Odważył się także pokazać w dobrym świetle żyjący pod pruskim zaborem polski naród. O ile różni literaci byli skupieni na własnym „ja” i przeżywanym cierpieniu tzw. Weltschmerzu, o tyle Heine był mocno zaangażowany społecznie. Ostro krytykował występujące nieprawidłowości, w związku z czym popadał w konflikty z obecną cenzurą. Zamiast pisać włącznie „bezpieczne” poematy o miłości, cierpieniu i pięknych kobietach, wdawał się w polityczne i światopoglądowe spory. Był to okres wyjątkowo niedobry na głośne publiczne wyrażanie własnego zdania. Otwarte i jawne wygłaszanie swych poglądów poskutkowało odrzuceniem i zepchnięciem poza margines społeczny poety. Jego życie było nieustanną walką o godność, szacunek i wolność wypowiedzi. Najbardziej był krytykowany przez niemiecki naród. Ciążyło mu bycie Żydem (nieustannie zresztą oponenci z braku argumentów wytykali mu owe pochodzenie). Nic więc dziwnego w tym, iż dzieła przesycone są ironią i bywają bardzo cyniczne. Dla wielu mogą być gorzką, złośliwą refleksją, która pomimo upływu lat nic nie traci na swym znaczeniu.

754588909_23ec1197b4_b

Heinrich Heine powiedział „Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi”. Zawsze przecież niszczy się literaturę niezgodną z duchem nowych czasów. Właśnie ten brak poszanowania dla jakiejkolwiek ludzkiej działalności jest przekroczeniem granicy. By budować lepsze jutro trzeba, paradoksalnie, patrzeć wstecz. Potrafimy zniszczyć efekty wieloletniej ludzkiej pracy tylko dlatego, iż autorzy dzieł prezentują w nich odmienne od tych ogólnie przyjętych poglądy. Paląc na stosach „złe” książki likwidujemy wszelkie przejawy wolności, nie pozwalamy na głos sprzeciwu. Niszczenie zakazanych utworów może nie wystarczyć. By zdusić bunt w zarodku należy pozbyć się ludzi w jakikolwiek sposób niebezpiecznych. Likwiduje się więc ludzi podważających za pomocą literatury fałszywe autorytety, obnażających hipokryzję tychże. Słowa poety były prorocze. O tym jakże prawdziwe były boleśnie przekonało się niemieckie społeczeństwo po dojściu nazistów do władzy w 1933 roku. Początkowo wybrany, o ironio w demokratycznych wyborach, rząd ograniczył się tylko i wyłącznie do palenia wielkich stosów wrogich ideologicznie broszur, gazet i książek. Do spalenia trafiała każda pozycja niezgodna z nowym porządkiem, a czasem wystarczył sam fakt, iż autor danego dzieła był po prostu Żydem.

Z czasem takie odreagowywanie frustracji na rzeczach martwych przestało nazistom wystarczać. Pragnęli, a wręcz łaknęli cierpienia i krwi. Wtedy wybudowano piece krematoryjne, by zaspokoić chorą potrzebę niepotrzebnej destrukcji. Doszło do złamania wszelkich zasad, ale godność drugiego człowieka podeptano przecież już dawno. Wieki temu stracił także prawo do wolności i swobody, więc mordowanie milionów było kolejnym etapem postępującej degeneracji człowieka, tracącego wszelkie ludzkie odruchy i jakiekolwiek wartości. W XX wieku więc już niewiele było do odebrania, można było tylko zniszczyć, spalić cielesną powłokę przytłamszonego wieloma ograniczeniami człowieka. A to i tak dla wielu bywało wybawieniem. Zresztą, życie w świecie wypaczonym wydaje się być przekleństwem, jest nienaturalnym środowiskiem dla człowieka.

Autor: Sławomira Szczepańska

Korekta: Zuzanna Smulska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s