#6 Co w rapsach? Olsztyn RAP Festiwal


Czasy, gdy hip-hop kojarzony był z aspołecznymi, nieufnymi i agresywnymi nastolatkami definitywnie minęły. Wizerunek wytworzony m.in. przez produkcje w stylu „Blokersów” Sylwestra Latkowskiego od lat irytuje ludzi związanych z tą miejską subkulturą. Kilka dni temu miałem okazję uczestniczyć w inicjatywie dowodzącej, że reprezentanci kultury podwórek to ludzie otwarci na pojawiające się możliwości. Mowa oczywiście o Olsztyn RAP Festiwalu, który nie miałby miejsca, gdyby nie głosy oddane w ramach Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego.

Wspomniana impreza to nie tylko muzyka. Oprócz występów czołówki polskich raperów, lokalnych twórców oraz bitwy freestyle, wszycy chętni mogli brać udział w jamie tanecznym oraz warsztatach deskorolkowych. Te jednak pominę, bo jeśli w ogole pisać, to o kwestiach, w których ma się jakiekolwiek kompetencje. A nie ma takich narkotyków, po których mógłbym nazwać się tancerzem lub deskorolkowcem. Na szczęście dla świata. Do rzeczy.

Całe wydarzenie rozpoczęła bitwa freestyle’owa. Stolica Warmii i Mazur dawno nie gościła tak dobrej obsady sędziowskiej. Te-Tris, Duże Pe i Czeski to postacie kojarzone przez wszystkich ludzi interesujących się freestyle’em. Pierwszy z wymienionych wydał jeden z lepszych rapowych albumów 2015 roku, drugi oprócz aktywnej działalności w branży prowadzi m.in. audycję w Czwórce. Czeski z kolei konsekwentnie stara się zyskać szerszą atencję słuchaczy wydając kolejne podziemne albumy. Obecność każdego z nich w Olsztynie musiała wpłynąć na starania zawodników, którzy jak na poziom lokalnej sceny, wykrzesali z siebie więcej niż się spodziewałem.

pueblos

Zwycięzca, po zaciętej walce z lokalnym reprezentantem CH.Z.M’em (i trzykrotnym triumfatorem naszej Bitwy o Human) okazał się Pueblos, rocznik 95, reprezentant 3/4 UDGS Label znany publiczności z szeregu panczlajnów użytych na czołówce ogólnopolskiej sceny freestyle. Trzecie miejsce należało do Karolka, studenta UWM, który wygrał bez walki, gdyż jego przeciwnik o równie imiennym pseudo (Przemek), nie wyszedł na scenę gubiąc się w akcji. Wersy takie jak „Jan Chrzciciel kąpał Cię w Jordanach” czy „Twoje chwile na scenie to chwile ulotne” nawiązujące do legendarnego numeru Paktofoniki wprawiły publikę w euforię jakiej Galeria Sowa dawno nie widziała. Oczywiście zawodnicy po zakończeniu walk zawsze zbijali ze sobą piątki  Na potwierdzenie sukcesu bitwy warto wspomnieć o tłumie zainteresowanych. W miejcu bitwy podczas walk finałowych ciężko było znaleźć wolny metr kwadratowy, a to wyczyn niespotykany podczas pozostałych imprez wolnostylowych. Oby był to dobry znak dla przyszłych inicjatyw.

Po zmaganiach na wolno  przyszedł czas na pierwszy dzień koncertów. Na scenie Amfiteatru im. Czesława Niemena mogliśmy zobaczyć Małpę, Zeusa i Sobotę. Wystep pierwszego z wymienionych mógł trochę rozczarować, brakowało mocy, którą z naddatkiem oddał Zeus. Występ reprezentanta ekipy Pierwszy Milion zdecydowanie zdeklasował pozostałych artystów. Pozytywne emocje, ambitne teksty i zgrany wystep z żywymi imstrumentami to coś zasługującego na docenienie w rapowanych występach. Oczywiście do przewidzenia było, że najwięcej słuchaczy przyciągnie ostatni z headlinerów, Sobota. Główna twarz wytwórni Stoprocent to marka, która w każdym mieście znajdzie tłumy odbiorców. Na pewno pomocnym okazał się fakt, że raper zagrał same największe hity ze swojej dyskografii. Jego poprzednicy skupili się z kolei na promocji utworów z ostatnich albumów.

zeus

Sobota (tym razem dzień, nie raper, hehe) upłynęła pod znakiem samych koncertów. Występ olsztyńskiego WajaWajskiego na staromiejskiej małej scenie wprowadził przechodzących turystów w mocno hip-hopowy klimat. Występy głównych artystów dopełniły nastrój. Tym razem rozpoczął zespół Dwa Sławy, przyciągając głównie młodszą część publiki. Tych pamiętających starsze czasy, zagospodarowała legenda polskiego rapu, członek takich ekip jak Molesta Ewenement i Parias, Włodi. Największą uwagę (co znowu było do przewidzenia) skupił na sobie reprezentant Poznania, Słoń. Podczas jego występu duża częśc publiki znajdowała się już poza bramkami Amfiteatru, nie z powodu niesmaku, a z braku miejsc w środku. Słoń zza krat bram wejściowych to już prawie zoo. Pewnie dlatego część oczekujących na wejście zachowywała się jak zwierzęta. Grający jako ostani Pezet musiał się bardzo postarać by zatrzymać tak dużą liczbę widzów, co nie do końca się udało. Sama forma warszawiaka robiła jednak ogromne wrażenie. Biorąc pod uwagę kilkuletnią przerwę w koncertach, szwankujący stan zdrowia i ograny materiał, ciężko przewidzieć jak dobre będą następne koncerty jednego z najbardziej znanych polskich raperów.

pezet

Olsztyn RAP Festiwal jako całość z pewnością można uznać za triumf organizatorów, artystów oraz publiczności. Szczerze mówiąc nie wierzyłem w to, że publika (pomijając przypadki takie jak wspomniane już zoo) zastosuje się do zakazu palenia na terenie obiektu oraz absurdalnego zakazu robienia zdjęć (na szczęście obowiązującego jedynie pierwszego dnia). Amfiteatr im. Czesława Niemena okazał się miejscem za małym na tego typu imprezę (przypomnę, że wstęp na wszystkie wydarzenia związane z ORF był darmowy), co nie zmienia faktu, że przy pierwszej edycji tego typu drobiazgi można wybaczyć. Pomysł i realizacja z pewnością zasługują na kontynuację w przyszłym roku.

Obecnie wspólnymi siłami możemy wesprzeć powstanie drugiej edycji imprezy, oddając głos na Platformie Konsultacji Społecznych Urzędu Miasta Olsztyn. Wtedy szansę na jeszcze lepszą organizację i jeszcze lepszych artystów staną się bardziej realne. Czego sobie i wam życzę.

Autor: Tomasz Loewnau

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s