Za kulisami zgrupowania jednej z najlepszych drużyn kolarskich na świecie


W kolarstwie szosowym urzeka mnie estetyka tej dyscypliny, stojąca w opozycji do cierpienia. Rocznie przejeżdżam na rowerze kilka tysięcy kilometrów, dlatego możliwość spędzenia dnia z jedną z najlepszych drużyn kolarskich na świecie była dla mnie niezwykłym doświadczeniem – osobistym i dziennikarskim.

Styczniowe zgrupowania kolarskich drużyn są nieodłączną częścią przygotowań do sezonu. Bardzo często organizowane są na hiszpańskiej Majorce, która dzięki temu przestała być znana tylko jako miejsce wakacyjnych urlopów. O tej porze roku jest tam ciepło, ale nie upalnie, no i przede wszystkim rzadko pada deszcz, a o śniegu chyba nikt tam nie słyszał.

Na początku studiów dziennikarskich postanowiłam połączyć kolarską pasję z dziennikarstwem, dlatego aplikowałam do największego portalu o kolarstwie szosowym w Polsce – Naszosie.pl. Zostałam przyjęta i w ten oto sposób spełniłam marzenie zostania kolarską dziennikarką. Z każdym rokiem pracy poszerzałam wiedzę o tej dyscyplinie sportu, uczyłam się kolarskich zwrotów i słownictwa w języku angielskim, a także sama coraz więcej jeździłam na rowerze, by poczuć chociaż namiastkę tego, czego doświadczają zawodowi kolarze.

Jesienią ubiegłego roku postanowiłam skontaktować się z jedyną brytyjską drużyną rangi World Tour – Team Sky. Z powodów językowych zawsze bliżej było mi do drużyn anglojęzycznych, poza tym wydawało mi się, że rozumiem ich filozofię i strukturę działania. Na początku poprosiłam o wywiady, a ostatecznie zostałam zaproszona na tak zwany media day, czyli coś w rodzaju dnia otwartego, podczas którego można między innymi towarzyszyć kolarzom na treningu, przeprowadzić wywiady oraz zjeść z nimi posiłki.

15044741_1339932689384114_267688333_o

Do miejscowości Port d`Alcudia poleciał ze mną redaktor naczelny portalu Naszosie.pl, który wspierał mnie logistycznie i robił zdjęcia. W ciągu trzech dni odbyliśmy cztery loty samolotem (Warszawa/Modlin – Kolonia, Kolonia – Palma de Mallorca, Palma de Mallorca-Kolonia, Kolonia-Warszawa/Modlin), a po wylądowaniu w stolicy Majorki, pokonaliśmy około pięćdziesięciu kilometrów samochodem, by dotrzeć do nadmorskiego kurortu, w którym rokrocznie melduje się drużyna Sky.

Team Sky powstał w 2010 roku i już po dwóch latach istnienia stał się jedną z najlepszych drużyn w zawodowym peletonie, wzbudzając postrach w oczach rywali, zwłaszcza w wielkich tourach. To w jej barwach, pierwszym brytyjskim zwycięzcą Tour de France został sir Bradley Wiggins, a w kolejnych latach trzy zwycięstwa w największym wyścigu świata dołożył inny Brytyjczyk, Chris Froome. „Niebiańscy” mają także na koncie wygrany wyścig monumentalny Liège-Bastogne-Liège oraz szereg mniejszych imprez i etapów. Słyną z nowatorskiego podejścia do kolarstwa, począwszy od metod treningowych, a skończywszy na tak zwanych „marginal gains”, uzyskiwanych dzięki między innymi obowiązkowemu myciu rąk przed posiłkami, do czego sama musiałam się dostosować.

Gdy weszliśmy do hotelu, w którym zorganizowano media day, majorkańskie słońce dopiero wschodziło. Gdy powoli wyłaniało się zza horyzontu, ja już testowałam specjalnie przygotowany dla mnie rower, którego mogłam użyć podczas przejażdżki dla dziennikarzy. Był to taki sam sprzęt, z jakiego korzystają kolarze – niesamowicie lekki i dynamiczny. Po śniadaniu samochodem wyruszyliśmy za kolarzami na trening. Przejechaliśmy niemal sto trzydzieści kilometrów, pokonując między innymi najbardziej stromy na Majorce podjazd – Sa Calobra (9,4 km długości, średnie nachylenie 7,1 %). Nie jest to góra na miarę Stelvio czy Col du Tourmalet, ale wymaga od zawodowców blisko pół godziny intensywnego wysiłku, a wysokość liczącą 668 m.n.p.m. potwierdziły moje zatkane uszy.

15008081_1339932672717449_1870608701_o

W drodze powrotnej zajrzeliśmy do małych malowniczych miejscowości z uliczkami tak wąskimi, że z trudem zmieścił się w nich nasz wypożyczony dwudrzwiowy ford focus. Mijaliśmy także innych zawodowych kolarzy, którzy przyjechali na Majorkę w celach treningowych oraz wielu amatorów, bezskutecznie próbujących siadać na koło „prosom”.

Zaraz po treningu czekał na nas obiad, a po nim długo wyczekiwane przeze mnie wywiady, które zostały znakomicie zorganizowane. Jeszcze przed przyjazdem wskazałam kolarzy, z którymi chciałam porozmawiać. Byli to: Chris Froome, Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś oraz szef drużyny sir Dave Brailsford. Każdy z nich był do dyspozycji dziennikarzy przez około pół godziny, więc można było zadać niejedno pytanie i gdyby nie głośny ekspres do kawy w hotelowym barze, warunki do rozmowy można byłoby określić jako idealne.

Do Polski przywieźliśmy kilka godzin nagrań, setki zdjęć i garść doświadczenia. Ja spełniłam jedno ze swoich osobistych i dziennikarskich marzeń. Dowiedziałam się, że jestem w stanie odnaleźć się w towarzystwie dziennikarzy BBC, „Guardiana” czy „Cycling Weekly”, ale także przekonałam się, co muszę poprawić i co zmienić, na wypadek gdyby jeszcze kiedyś dane mi było wziąć udział w podobnym wydarzeniu.

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę, by doświadczyć takiej Majorki, jak w piosence Loft – rozbawionej, gorącej i wakacyjnej. Tymczasem wyspa ta jawi mi się jako niesamowicie przyjazna kolarstwu, na której miejscowi kierowcy widząc kolumnę trenujących kolarzy, nieważne czy zawodowców, czy amatorów, pozdrawiają i ustępują miejsca.

Autor: Marta Wiśniewska

Korekta: Zuzanna Smulska

Zdjęcia: Marek Bala

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s