Postapokalipsa w literaturze


Apokalipsa w różnej formie zapowiadana jest od tysięcy lat, zarówno w wierzeniach religijnych, jak i teoriach naukowych. Jest to temat poruszany także w literaturze współczesnej. Na szczególną uwagę w tej kwestii zasługują dwa dzieła: ,,Bastion” Stephena Kinga oraz ,,Łabędzi śpiew’’ Roberta McCammona.

Ostatni bastion tego świata

Z laboratorium wydostaje się wirus stworzony przez wojsko jako broń biologiczna. Szybko rozprzestrzenia się po całym świecie, nie istnieje żadna szczepionka, śmiertelność wynosi 100%, a naturalną odporność posiada tylko niewielki odsetek społeczeństwa. Choroba roznosi się błyskawicznie, ponieważ wystarczy tylko krótki kontakt z zarażoną osobą, aby samemu zachorować. I tak oto w krótkim czasie świat umiera. Panika trwa krótko, gdyż wojsko skutecznie wycisza wszystkie informacje. Ludzie giną po cichu w szpitalach i swoich domach.

W ,,Bastionie” przedstawione są losy bohaterów odpornych na wirusa, którzy dążą do odbudowania wymarłego społeczeństwa. Wszyscy, którzy ocaleli, mają dwa rodzaje snów. Albo śni im się cień, człowiek odpowiedzialny za zagładę ludzkości, starszy niż świat, który pragnie tylko ciemności i zniszczenia, albo matka Abigail, staruszka kierowana przez Boga, który zlecił jej misję. Stają więc przed wyborem, dokąd chcą zmierzać i do kogo się przyłączyć. Tworzą się dwa obozy ocalałych ludzi. Jedni chcą przywrócić znany im świat, drudzy chcą przejąć nad nim władzę.

znaczek-radioaktywnosci

Powieść w ciekawy sposób ukazuje ludzkie emocje i psychikę w skrajnie nowej sytuacji. Przedstawiona zostaje także tzw. ,,druga epidemia”, czyli seria śmierci osób odpornych na chorobę którzy giną w wypadkach, z braku pomocy medycznej, popełniają samobójstwa, zabija ich własna głupota, nieostrożność lub inni ludzie. Giną dzieci zbyt małe aby samodzielnie przeżyć, osoby, które nie radzą sobie z nową sytuacją kiedy cała ich rodzina, wszyscy znajomi i nieznajomi ludzie umierają, a w nowym świecie nic nie jest pewne. Nie ma już policji, więc nie istnieje prawo. Bezkarność budzi w niektórych poczucie władzy, na co szczególnie wpływa nieograniczony już dostęp do broni i narkotyków. Mimo to świat wciąż istnieje.

Kiedy bomby zniszczą wszystko…

Inaczej sytuacja wygląda w dwutomowej powieści ,,Łabędzi śpiew” autorstwa Roberta McCammona. Wybucha wojna nuklearna między USA a Rosją. Bomby atomowe niszczą dosłownie wszystko, całe miasta zamieniają się w popiół, znikają lasy i zmienia się klimat. Ludzie, którym udało się przeżyć mają przed sobą wiele wyzwań. Są zmuszeni do poszukiwania żywności, wody pitnej, schronienia, muszą być przygotowani na nowe warunki klimatyczne. Znika zieleń i słońce, gleba zostaje skażona i nic już na niej nie wyrośnie. Mają więc świadomość tego, że ich świat zmienił się bezpowrotnie, bowiem przyroda może już nigdy się nie odrodzić, a wtedy żywność się skończy. Rzeki i jeziora także zostały skażone, więc na woda pitna jest na wyczerpaniu. Nie mają dostępu do leków, a w sytuacji kryzysowej mają dwa wyjścia: szukać pomocy u dobrych ludzi lub w zgliszczach miast albo walczyć i zdobyć to siłą.

maska

Ludzkość nie dąży tu do odbudowania społeczeństwa, ponownego uruchomienia elektrowni, czy stworzenia nowego rządu. Ich jedynym celem jest przetrwanie w trudnych nowych warunkach. Szczególnie, że po latach od wojny nuklearnej zaczynają wybuchać konflikty między ocalałymi grupami. Tworzą się armie, których przywódcy są żądni władzy nad namiastką świata która im pozostała. Nawet jeśli został tylko wypalony pusty świat, bez słońca i nadziei na lepsze jutro. Zamierza tego dopilnować mroczny człowiek, istota paranormalna przybierająca ludzkie postacie i dążąca do zduszenia w zarodku wszystkiego, co mogłoby uratować obecny świat. Istnieje bowiem szansa na jego ocalenie, a jest nią dziewczynka o imieniu Swan. Jednak czy dziecko da radę uratować cały świat?

,,Ludzie ludziom zgotowali ten los”

Po przeczytaniu książek rzuca się w oczy jednoznaczny wniosek: według Stephena Kinga oraz Roberta McCammona za śmierć świata odpowiedzialni będą ludzie. W obydwu powieściach to pewna istota paranormalna, ,,mroczny człowiek”, pomógł w wydostaniu się wirusa z laboratorium i dopilnował, aby martwy świat nie mógł się odrodzić. Ale nie on opracował tego wirusa i nie on wywołał wojnę nuklearną. Wszystko to było dziełem człowieka, który nigdy nie przestanie być żądny władzy. Nawet kiedy nie pozostało nic, czym możnaby rządzić.

Autor: Katarzyna Toczko

Korekta: Barbara Pietrewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s