Diabeł słucha punka


26 listopada 1976 roku – równo czterdzieści lat temu wyszedł singiel Sex Pistols „Anarchy in the UK”. Co było w tamtych czasach zdumiewające, w swoim debiutanckim nagraniu muzycy wyraźnie chwalili się, że grać to oni grają raczej słabo, a pozbawiony talentu wokalista ryczał do mikrofonu, że „chce być w tym mieście anarchistą”. I wtedy stało się coś niespodziewanego – piosenka trafiła na szczyty list przebojów. Takich wariatów nie widziano już dawno. Dla słuchaczy i dla przemysłu muzycznego był to jasny sygnał, że coś się zmienia.

Lata minęły, a duch rewolucji punkowej obecny jest nawet dzisiaj: amatorzy gitary schodzą do garaży, gitarzyści niszczą na scenach swoje instrumenty, a punk pozostaje w obszarze zainteresowań badaczy. W uniwersyteckiej bibliotece znajduje się pozycja z 2011 roku zatytułowana „Muzyczna i piśmiennicza twórczość antychrześcijańska w polskiej kulturze punk i jej krytyka” Piotra Kuleszy, teologa i religioznawcy, w której autor porządkuje i charakteryzuje negatywne odniesienia do chrześcijaństwa w muzyce punk. Objętość książki (zaznaczam: sześćset stron) daje nam do zrozumienia, że o czym pisać jest. Święty Ambroży rozprawiał dawno temu, że „Diabeł goni za hałasem, Chrystus szuka ciszy”, ale czy miał na myśli muzykę punkową, nie wiem.

No future

Punk jako zjawisko społeczne pojawił się niemal równocześnie w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych w połowie lat siedemdziesiątych, a w naszym kraju kilka lat później. Powstał w odpowiedzi na kryzys ekonomiczny i społeczny, podważając wszystko wokół, znaczenie każdego z istniejących dyskursów. Polska systemu totalitarnego była idealnym miejscem dla młodych nihilistów, ponieważ łamanie wolności i ograniczenia w prawach jednostek, dawały doskonałe podstawy do rozwoju ruchu punk. Hasło „No future” w polskich warunkach okazało się nie mniej na czasie i nie mniej sensowne niż w Anglii.

punx-not-dead

Poprzez swój bezładny sposób tańca, kakofoniczną muzykę, obrazoburcze teksty i anarchizujące symbole, punk wypowiedział wojnę zakłamanemu, szaremu światu, jego zasadom estetycznym i moralnym. Sfrustrowane chaosem w kraju pokolenie sprzeciwiło się „systemowi”, tym hasłem określając instytucje, które (zdaniem członków ruchu) ograniczały wolność: rząd, zorganizowana religia, środki masowego przekazu, wielkie korporacje.

Mówiąc o kulturze punk należy uwypuklić znaczenie buntu, będącego czasami absurdalnym sprzeciwem nawet wobec siebie samych, np. gdy część punków przechodziła na wegetarianizm, inni dla przeciwwagi zakładali ruch spożywania mięsa.

Każdy artystą

W okresie punkowego boomu popularny był rysunek przedstawiający podstawowe chwyty gitarowe z podpisem: „To jest pierwszy akord, to jest następny, ten jest trzeci. Teraz idź i załóż zespół”. Wraz z pojawieniem się punka skończyło się przeświadczenie, że nagrywać płyty mogą tylko zawodowi muzycy z odpowiednim wykształceniem i umiejętnościami. Estetyka punk rocka, według hasła „każdy artystą”, opierała się na braku warsztatu muzycznego. Nie znaczyło to, że młode, gniewne zespoły nie potrafiły grać, ale w ten sposób sprzeciwiały się pretensjonalności i zbytniemu wyrafinowaniu twórców hard rocka, rocka progresywnego i psychodelicznego, których oskarżali o przerost formy nad treścią, o rezygnację ze swoich ideałów i komercjalizację. Stawali w opozycji do „profesjonalnych pracowników estrady”, takich jak znienawidzeni przez nich Pink Floyd, Genesis, czy wirtuoz gitary Mike Oldfield.

trzy-akordy

Ian Curtis z kolegami założyli zespół Warsaw (później przemianowany na Joy Division, jedną z najważniejszych grup w historii rocka) po koncercie Sex Pistols – kupili instrumenty i rozpoczęli wspólne próby, mimo że w tamtym czasie żaden z nich nie potrafił na niczym grać. Po prostu po koncercie półlegendarnego i jazgoczącego Sex Pistols stwierdzili, że grać może każdy. Zespół po pewnym czasie zrezygnował z punkowej agresywności, ale w swojej twórczości pozostawił ślady jej estetyki: minimalistyczną aranżacje i wyeksponowany, prosty i transowy, rytm basu.

 „Pragnę zwrócić waszą uwagę, jak wielki krok poczyniłem naprzód, ponieważ do tej pory grałem piosenki oparte na trzech akordach. To nie jest żadna sztuka. Ta piosenka oparta jest na dwóch” – tłumaczył ze sceny w Jarocinie Grzegorz „Patyczak” Kmita, punkowy wokalista i założyciel jednoosobowego zespołu „Brudne Dzieci Sida”. Tomasz Adamski, gitarzysta kultowej Siekiery, w latach osiemdziesiątych grał jedynie na trzech strunach, wszystkich strojonych do E. Zamiast kostki używał kawałków pokrojonej pocztówki dźwiękowej. Redukowano warstwę melodyczną na rzecz ekspresji przekazu, a koncerty punkowe często przeradzały się w swoisty eksperyment artystyczny, nierzadko łamiący dotychczasowe konwencje.

Poezją jest wszystko

Dzięki punkowi można było w końcu wyjść na scenę, walnąć z całej siły w struny i zawyć, że właściwie, biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, lepiej żeby człowiek nigdy się nie urodził. Johnny Rotten, wokalista wspomnianego Sex Pistols, śpiewał ze sceny: „jestem antychrystem, jestem anarchistą”. Nick Cave na początku koncertu pytał publiczności „kto z was chce umrzeć?”, a odpowiadał mu cały las rąk. Nie można tych gestów odczytywać poważnie, były często ironiczne i nonszalanckie – takie jak cały punk. Ale każdy na swój sposób stawał się poetą, a poezją – parafrazując Edwarda Stachurę, który przecież działał w tym okresie – poezją było wszystko. Punk negował rzeczywistość, poddawał krytyce tradycyjne wartości (rodzinę, religię). Nieodłącznym elementem stylu punkowego była prowokacja.

Znowu – punkowcy stawali w opozycji do tzw. muzyki środka, do takich zespołów jak Lady Pank czy Budka Suflera, które korzystały z usług zawodowych tekściarzy. Punkowcy pisali sobie słowa sami, a ich teksty nabierały bardziej indywidualnego, osobistego i subiektywnego tonu; w tekstach umieszczano „okruchy” rzeczywistości, które składały się w obyczajowe obrazki. Agnieszka Osiecka napisała: „A ja bronię polskiego, chamskiego rocka za: przekorę, muzykę i przeniesienie frazeologii potocznej z języka gazetowego”. Andrzej Jarecki stwierdził, że „więcej się dowiaduje o życiu i stanie umysłów polskiej młodzieży z polszczyzny rockowej niż z rakowej polszczyzny oficjalnych organów wypowiadających się w imieniu młodzieży”.

clash

Same nazwy zespołów w założeniu miały być prowokacyjne, tworzące bardzo sugestywny obraz: Kryzys, Trybuna Brudu, Dezerter, Ręce do Góry, Brak, Siekiera, Śmierć Kliniczna, Karabin, Schizofreniczna Prostytutka Maria, Protest Martwego Miasta, Filozofia Śmietnika.

Dusza sprzedana diabłu?

Joy Division, The Cure, The Police, Public Image Ltd., Talking Heads, Blondie; polskie przykłady: Kult, T.Love, Brygada Kryzys, Siekiera, Republika – wszystkie z wymienionych grup to wyewoluowane zespoły punkowe, których poszukiwania artystyczne sprawiły, że wyszły poza ramy gatunku. Do dzisiaj jednak, mimo już nie prymitywnej muzyki i udoskonalonego warsztatu muzycznego, zespoły te cechuje podobny, nonkonformistyczny stosunek do świata: stosunek pesymistyczny i krytyczny. Ci muzycy są świadomi swojej odrębności, traktują własną alternatywną kulturę jako forum i możliwość samorealizacji, a ważne są dla nich te same wartości, co z czasów punkowych: wolność, prawda i miłość.

A wszyscy amatorzy gitary, którzy po szkole „trzy akordy, darcie mordy” piszą piosenki; niby-poeci ze swoimi pomiętymi zeszytami, śpiewający w tonacjach, których nie da się nazwać, o tym, że nie jest im dobrze na świecie; ludzie, którzy nie uznają kompromisów, sprzeciwiają się i robią rzeczy po swojemu – często nie wiedzą, ile jest w nich punkowej przekory, żądzy hałasu i tej prawie diabelskiej niezgody na milczenie i ciszę.

Autor: Kamil Kijek

Korekta: Zuzanna Smulska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s