(Anty)Bohater?


W ubiegłym tygodniu czerwona strona kuli ziemskiej opłakiwała śmierć Fiedela Castro. Ta postać jest od dawna ikoną Kuby – to nie podlega dyskusji. Pytanie tylko o jakiej konotacji? Na drugim biegunie, w obozie tzw. ,,prawicy’’,  występuję bardzo podobna sytuacja. Z tą różnicą iż (anty)bohaterem jest Polak. Mało kto słyszał o Januszu Walusiu – polskim działaczu politycznym, skazanym na karę śmierci w Republice Południowej Afryki. Wbrew wyrokowi sądu Waluś wciąż żyje. I budzi niemałe kontrowersje…

Janusz Waluś przyszedł na świat w 1953 roku w Zakopanem. Mógł zostać Robertem Kubicą swojego pokolenia – w młodym wieku zdobył tytuł mistrza Polski w kategorii Fiat 127. Rzeczywistość jednak szybko sprowadziła obiecującego rajdowca na ziemię – tuż przed stanem wojennym, niespełna 30-letni Waluś stanął na zwrotnicy swojego życia. Decyzja, którą wówczas podjął, stworzyła niemałe pole do polemiki. Pozostawiając w kraju żonę i trzyletnią córkę, wyjechał z Polski. Jako miejsce emigracji obrał Republikę Południowej Afryki, gdzie dołączył do ojca i starszego brata. Wspólnie z nimi, podobnie jak wcześniej w Polsce, prowadził niewielką hutę szkła. Gdy po kilku latach ich rodzinny interes upadł, bohater tekstu został kierowcą ciężarówki.

Janusz Waluś stopniowo zaczął się angażować w działalność polityczną. W latach 80-tych władzę w RPA sprawowała Partia Narodowa. W kraju obowiązywał system apartheidu – czyli przeciwieństwo dzisiejszego multi-kulti. W 1987 roku Waluś przyjął drugie, południowoafrykańskie, obywatelstwo. Kilka miesięcy później góral z Zakopanego wstąpił do Partii Konserwatywnej. Wspólnie z partyjnymi kolegami był zwolennikiem prawicowej, nacjonalistycznej i rasistowskiej retoryki białych ruchów afrykanerskich. Prócz tego, związał się też z neonazistowskim Afrykanerskim Ruchem Oporu.

Skrajna prawica obawiała się skutków rosnącego poparcia komunistów. W efekcie tego, Waluś nawiązał kontakty z szefem południowoafrykańskich służb specjalnych, a także z kierownictwem wywiadu wojskowego. W końcu nastąpił dzień, który Polak zapamięta do końca życia – 10 kwietnia 1983 roku.  Wtedy zastrzelił czarnoskórego lidera komunistów przed jego domem.

Za zabójstwo Janusz Waluś został skazany na śmierć. Wspólnie z byłym deputowanym partii konserwatywnej Clive’em Derbym-Lewisem, który podżegał do zbrodni i dostarczył Walusiowi broń. Jednak kiedy zniesiono karę śmierci, wyrok został zmieniony na dożywotnie więzienie. „Wychodził ze swojego samochodu. Wsadziłem pistolet Z88 za pasek z tyłu moich spodni i podszedłem do niego – powiedział Waluś podczas rozprawy sądowej. Nie chciałem strzelać w plecy, więc zawołałem: «Mister Hani». Odwrócił się, a ja wyciągnąłem pistolet i strzeliłem w niego. Kiedy się przewracał, strzeliłem drugi raz. Tym razem w głowę. Kiedy upadł na ziemię, oddałem jeszcze dwa strzały w skroń. Zaraz potem wsiadłem do samochodu i odjechałem stamtąd najszybciej, jak to było możliwe” – tak Waluś w sądzie opisał sam moment zabójstwa.

walus-2

W 1997 roku Waluś stanął przed Komisją Prawdy i Pojednania, utworzoną w celu rozliczenia zbrodni apartheidu. Wyrok nie został uchylony, a sytuacja Polaka nie polepszyła się w żadnym stopniu. W tym roku nastąpił przełom w tej sprawie. 10 marca 2016 roku Sąd w Republice Południowej Afryki orzekł, że skazany powinien w ciągu 14 dni, po ustaleniu wysokości kaucji, zostać warunkowo zwolniony z więzienia. Rzecznik ministerstwa sprawiedliwości RPA poinformował, że istnieje możliwość złożenia apelacji i ten wyrok nie jest równoznaczny z wypuszczeniem Walusia na wolność.

Mimo upływu czasu osoba Janusza Walusia nadal budzi w RPA emocje. Dla wielu czarnych jest on mordercą przywódcy, który dziś, kiedy RPA boryka się z wieloma problemami, mógłby wyciągnąć kraj z tarapatów. Dla części białych, zwłaszcza tych konserwatywnych, jest bohaterem, który uratował ich kraj przed komunizmem.

Jak jest w Polsce? Waluś to w mediach osoba-widmo. Zapewne niewielu czytelników dotychczas o nim słyszało. On sam przez lata  nie mógł liczyć na jakąkolwiek pomoc polskiego rządu. Cóż się dziwić, czerwono było u nas przez lata. Czasami wydaje się, że jest nadal. O przekazanie Walusia Polsce zabiegała część posłów klubu Kukiz’15, posłów niezrzeszonych i parlamentarzystów PiS. Największą „popularnością” Waluś cieszy się na polskich stadionach. Transparenty z napisem „Janusz Waluś – pamiętamy” to stały element stadionowych płotów.

walus-1

Janusza Walusia nie obejrzymy na Youtube. Nie ma fanpage’a na Facebooku ani konta na Instagramie. Jak Polak znosi trudy afrykańskiego więzienia? Na snapchacie jego profilu także nie uświadczymy… Po prostu, nie wiadomo. Temat polskiego aktywisty jest totalnie ignorowany przez media – przynajmniej te „polskie”. Znajomy który w RPA spędził kilka lat opowiedział mi, że pewnego dnia jego szef kupił mu w prezencie butelkę ekskluzywnego alkoholu, kiedy tylko dowiedział się że zatrudnił rodaka Janusza Walusia. Samego bohatera tekstu poczucie humoru najwyraźniej nie opuszcza, ponieważ na pytanie dziennikarza: „Jak to jest zabić człowieka?” odpowiedział: „Nie wiem. Zabijałem tylko komunistów”.

Czy Janusz Waluś postąpił słusznie, zabijając człowieka? Jeżeli cel uświęca środki, a intencje usprawiedliwiają podjęte kroki – tak. Z drugiej strony, jakim prawem człowiek może decydować o śmierci bliźniego? Takie uprawnienia ma jedynie Bóg oraz władza sądownicza w krajach, gdzie jest praktykowana kara śmierci. Ironią losu jest, że ongiś jednym z tych państw była Republika Południowej Afryki.

To, co zrobił Waluś można określić mianem samosądu. Wymierzanie sprawiedliwości we własnym zakresie od wieków ma swoich stronników i przeciwników. W przypadkach linczów punkt patrzenia zależy od punktu siedzenia. Najłatwiej byłoby zasłonić swój osąd powiedzeniem „prawda leży po środku”. Sęk w tym, że prawda (oraz racja), jest tylko jedna i nie leży po środku – albo ktoś ma rację, albo się myli. Albo mówi prawdę, albo kłamie. Nie można powiedzieć, że „ktoś ma rację, ale nie do końca”, tak jak nie można częściowo wysiąść z jadącego pociągu. Jak więc ocenić postępowanie Janusza Walusia? Konia z rzędem temu, kto znajdzie merytoryczne i logiczne argumenty potwierdzające rację którejś ze stron…

Autor: Mateusz Sobiech

Korekta: Barbara Pietrewicz

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s