O przeszłości w czasie teraźniejszym


Jesteśmy pokoleniem, któremu przyszło żyć na przełomie wieków, a nawet tysiącleci. Następna generacja, która będzie mogła tego doświadczyć urodzi się za niespełna tysiąc lat. Co więcej, wielu z nas dostało od życia wspaniały bonus – możliwość dorastania w latach 90-tych. Wielu zapyta: „Czy aby na pewno bonus jest odpowiednim słowem?” No cóż – ilu ludzi, tyle odpowiedzi. Jakie dzieciństwo, taki „bonus”…

Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodził: ,,Synu! Do domu!”. Jak to? Przecież inni są jeszcze na podwórku. „Mamo, jeszcze 10 minut. Proszę!” – tak wyglądał każdy wieczór na typowym polskim osiedlu prawie dwie dekady temu. Dziś sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Coraz częściej matki muszą wyganiać swoje pociechy na dwór. Nic w tym dziwnego, skoro dziecko może zostać mistrzem świata w piłce nożnej nie wychodząc z domu. Wystarczyło kupić konsolę do gier za tysiąc złotych. W latach 90-tych także mieliśmy wielu mistrzów świata, którzy w porównaniu do dzisiejszego pokolenia, nie musieli płacić za trofeum. Wystarczyła im wyobraźnia. Nie było problemu ze skompletowaniem składu na prawdziwym, choć żwirowym, boisku. Ludzi do grania było wręcz za dużo. Dziś za dużo jest jedynie piłek, bo ma ją prawie każdy nastolatek. Szkoda, że nie każdy wie, jak się powinno ją kopać.

wagary 4.jpg

W czasach dzieciństwa nie mieliśmy telefonów, a i tak każdy wiedział gdzie jest reszta. Każdy z nas miał komputer. Tyle że w głowie, nie na biurku. Procesorem była wyobraźnia, dzięki której zwykle wejście na drzewo urastało do miana zdobycia szczytu Mount Blanc. Dzięki niej ktoś kiedyś wpadł na pomysł, że gary (garnki – red.) mogą być również pobite. Na marginesie, wszyscy na naszym osiedlu wiedzieli, co oznacza to stwierdzenie, jednak nikt nie zastanawiał się nad sensem (czy raczej nonsensem) tych słów. Dawniej nie było miejsca na indywidualizm, silna była grupa.

Słodycze, które były w latach 90-tych nie wrócą już nigdy. Mogą co prawda próbować to robić, tak jak inne produkty (Frugo lub piwo EB) lecz to już nigdy nie będzie to samo. Kto pamięta gumy Turbo? Wielu potrafiło żuć ją przez cały dzień, mimo że smak traciła po 30 sekundach. Dziś możemy ją znaleźć w Biedronce. Być może ich skład się nie zmienił, jednak teraz to zupełnie inne gumy. Jakieś takie bez duszy, a naklejka z motocyklem już nie cieszy. Oranżada na miejscu za 40 groszy jeszcze istnieje, głównie w małych wiejskich sklepikach. Problem w tym, że nie ma jej komu pić. Dawniej dzieci spotykały się pod sklepem, gdzie popijając prawdopodobnie najtańszą na świecie ambrozję,  rozmawiały o wszystkim i o niczym. Dziś coraz rzadziej rozmawiają nawet o niczym. Przykładem jest mój kuzyn w wieku gimnazjalnym, który zazwyczaj spędza czas z kolegami  w ciszy. Słychać jedynie dźwięk gry, w którą każdy z nich gra na swoim tablecie. Być może chłopaki nad wyraz dobrze zrozumieli powiedzenie „milczenie jest złotem”?

wagary-1

W latach 90-tych na wielu osiedlach najpopularniejszym argumentem była po prostu twarda ręka. Nie było zabawy w usuwanie lub blokowanie kogoś na Facebooku. Nikt nie dążył do merytorycznej walki na słowa. Każdy spór był wyjaśniany w 5 minut (często i w kilka sekund), a zwaśnione strony po kilku godzinach znów były sprzymierzone. Prawdopodobnie dziś  większość matek widząc bijatykę dzwoni na policję. Dawniej matka dzwoniła do ojca, ten zaś po wszystkim pytał syna „ Mam nadzieję, że nie dałeś się pobić?” W 2016 roku po wykręceniu numeru 997, w spór (zazwyczaj błahy) pomiędzy dwoma dzieciakami angażowany jest również kurator, psycholog, pedagog, dyrektor szkoły i Bóg wie kto jeszcze. Oczywiście nie za darmo – za pieniądze rodziców, którzy składają się na pensje dla pracowników organu państwowego.

Powszechny dostęp do internetu stał się symbolem przejścia z XX do XXI wieku. Ten wynalazek na zawsze, prawdopodobnie nieodwracalnie, zmienił nasze funkcjonowanie. Nawet gdyby kiedyś przestał istnieć, nigdy już nie będzie tak jak przed jego wynalezieniem. A jak było? Lepiej? Gorzej? Z internetem jest jak z kobietami – z nim źle, ale bez niego jeszcze gorzej. Bardzo łatwo jest powiedzieć „bez internetu żyło się lepiej”. Znacznie trudniej jest uwierzyć w swoje słowa. Poza tym czy lepiej oznacza łatwiej? Dla konsumpcjonistów na pewno, natomiast dla tych, którzy mają ambicje – nie. Udogodnienia XXI wieku w niewyobrażalny sposób ułatwiają nam codzienne funkcjonowanie. Człowiek tak do tego przywykł, iż coraz częściej przestaje być to dla niego czymś niezwykłym. Niepoliczalna liczba stron internetowych sprawiła, że wiedza jest dziś niewiele warta. Liczy się szybkość, z jaką ktoś potrafi znaleźć daną informację. Dla pracodawcy większym skarbem jest osoba, która potrafi znaleźć „wszystko” w sieci w 5 minut aniżeli tzw. „chodząca encyklopedia”.

wagary-3

Niewykluczone, że za 20 lat na zajęciach nauczyciele będą uczyć, iż każdy człowiek rodzi się uzależniony. Nie od internetu, Facebooka, Instagrama czy mediów społecznościowych, ale od technologii. Jeśli uważasz to za nieprawdopodobny scenariusz spróbuj odstawić na jeden dzień wszelkie urządzenia elektroniczne. A później, drogi czytelniku, postaraj się zasnąć tak jak każdego dnia: nie myśląc o tym co się dzieje na Facebooku, bez wiedzy o tym co dziś wydarzyło się na świecie. Powodzenia!

Autor: Mateusz Sobiech

Korekta: Barbara Pietrewicz

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s