Nie pozwól by trawa Cię przerosła


fot. pixabay.com

Od zarania dziejów człowiek przyjmuje środki odurzające, aby się leczyć lub doznawać przyjemności. Najczęściej zażywanym narkotykiem na świecie są konopie siewne popularnie nazywane marihuaną. Intensywności ich skutków ubocznych nie da się porównać z kokainą lub heroiną, dlatego często nazywane są narkotykiem miękkim. Według części naukowców jak i palaczy – słusznie. Z drugiej strony barykady są terapeuci i specjaliści od uzależnień, dla których marihuana to po prostu narkotyk. Według nich  podział tych substancji na miękkie i twarde to utopia, ale niestety i świetny argument w walce o ich legalizacje…

Temat konopi budzi wiele kontrowersji dotyczących jego faktycznej szkodliwości zdrowotnej jak i społecznej oraz zależności pomiędzy jego stosowaniem, a sięganiem po inne narkotyki. Zwolennicy legalizacji twierdzą, iż zakaz sprzedaży „miękkich” narkotyków jest wyrazem hipokryzji stanowiących prawo, gdyż są one mniej szkodliwe niż ogólnodostępny alkohol. Przeciwnicy legalizacji często wspominają o jego zdolnościach do wywoływania stanów psychotycznych. Na temat szkodliwości konopi istnieje ogromny stos badań. Z drugiej strony, istnieją naukowe dowody na to, że konopie posiadają lecznicze właściwości, stąd też niektóre kraje legalizują ich stosowanie w medycynie.

Propagatorzy hasła „Sadzic, Palić, Zalegalizowac” uważają, że marihuana w ogóle nie jest narkotykiem i powinna być dostępna w każdym kiosku. Część z nich uważa, że to dar od Boga. Ich argumenty bazują m.in. na wynikach badań przeprowadzonych przez naukowców, jednak ci sami uczeni nie podzielają zdania zwolenników THC. Z prostej przyczyny: to, co badają naukowcy w swoich laboratoriach nawet „nie stało” przy tym, co oferują dilerzy lub ktoś wyhodował sobie w szafie. Το tak jak porównywać czerwcowe truskawki do tych z grudnia.

trawa-2

fot. Patrick Morris / flickr.com

Brytyjscy badacze podjęli próbę sprawdzenia czy i jak zmieniały się właściwości konopi na przestrzeni lat. W tym celu przeanalizowali skład marihuany dostępnej z różnych źródeł. Okazuje się, że narkotyk będący w dzisiejszych czasach w nielegalnym obiegu jest znacznie silniejszy niż np. w latach 60-tych XX wieku i powoduje więcej nieprzyjemnych doznań.

Obecnie marihuanę produkuje się z genetycznie modyfikowanych roślin, które łatwo wyhodować w nawet najtrudniejszych warunkach. Prawdziwa konopia indyjska (Cannabis Sativa Indica – red.)  to drzewko o wysokości od półtora do nawet trzech metrów. Rośnie na lekko zakwaszonej glebie, wymaga dużej ilości wody i światła słonecznego. Natomiast marihuana, którą pali większość Europy produkowana jest z… dokładnie nie wiadomo czego. Pewne jest, że rośnie maksymalnie do 130 cm, zakorzenia się wszędzie (nawet w plastikowym granulacie) i potrzebuje niewielkie ilości światła – wcale nie słonecznego. Kiedy zestawimy obok siebie kwiat konopi z lat 60-tych oraz ten obecny, będzie to przypominało porowanie dwóch jajek. Jedno zniosła kura, która żyje w swoim naturalnym wiejskim środowisku. Natomiast drugie pochodzi z ogromnej farmy, w której kury nigdy nie opuszczają swojego kurnika. Słońce widziały jedynie przez kratę w oknie. Jedzą tylko to, co spowoduje że ich jajka będą lepsze, niekoniecznie zdrowsze.

trawa-23

fot. pixabay.com

Nielegalnie sprzedawana „marihuana” jest efektem wielu lat krzyżowania, chowu oraz selekcji konopi. Hodowcy modyfikowali rośliny tak, by zwiększyć w nich zawartość głównego składnika psychoaktywnego – THC. Niewątpliwie ich praca nie poszła na marne – badania na próbkach z różnych źródeł wykazały, że produkowana obecnie marihuana ma zawartość THC co najmniej 15 razy większą niż ta z czasów powstania ruchu hipisowskiego. Paradoksalnie jest to jeden z argumentów palaczy w walce o jej legalizację: Jeżeli marihuana będzie legalna, będziemy wiedzieli co palimy. Wystarczy spojrzeć na Holandię, gdzie doskonale to zdaje egzamin – tak w dużym skrócie brzmi wypowiedź uczestnika Marszu Wyzwolenia Konopi.

Oferta holenderskich Coffee Shopów z naturą ma coraz mniej wspólnego. Ingerencja w skład „jointa” zaczyna się na długo przed wykiełkowaniem rośliny. Dziś jeśli chcemy wyhodować roślinę o płci żeńskiej (z takich jest zdecydowanie więcej plonów) po prostu kupujemy nasiona feminizowane. Zależy nam na czasie? Oferta tzw. „automatów” jest ogromna. Są to specjalnie modyfikowane nasiona konopi, które potrafią wypuszczać kwiaty już po jednym miesiącu! Tak naturalna jest dziś Holandia. Dla tych, którzy poszukują prawdziwej, naturalnej konopi pozostało wybrać się w jej poszukiwaniu w góry Ałtaj. Wielu koneserów poleca także Nepal oraz Maroko. W tym drugim kraju wciąż żyje sporo ludzi, którzy [jak sami twierdzą] palą haszysz od przeszło 50 lat i czują się dzięki temu świetnie.

Czy marihuana uzależnia? W tej kwestii zdania również są podzielone. Bardziej wiarygodna wydaje się być opinia naukowców oraz terapuetów – tak. Innego zdania są zwolennicy jej legalizacji. Ich zdaniem zaprzestanie palenia to żaden problem – mogą to zrobić w każdym momencie. Problem w tym, iż grono tych ludzi cierpi na orzeczoną nieuleczalną chorobę chroniczną jaką jest uzależnienie. Inni zdają sobie sprawę, że rzucenie marihuany z dnia na dzień wcale do łatwych nie należy. Pomimo to nie dopuszczają myśli, że są uzależnieni. Tak właśnie działa ta choroba. Oszukuje w każdy możliwy sposób. Daje logiczne podstawy, aby sądzić, że wszystko jest w porządku. W tym samym czasie  umysł produkuje milion wymówek na minutę, po to aby tylko dostać to czego mu brakuje – THC. Statystyczny palacz marihuany niewiele wie o uzależnieniu. Nie ma pojęcia, że może ono być fizyczne, ale i psychiczne – do tego drugiego należy właśnie klasyfikować nadużywanie konopi.

Objawy po odstawieniu marihuany nie są widoczne gołym okiem. W przypadku innych narkotyków jest to zazwyczaj depresja, nadmierna potliwość, zmiany skórne, paranoje, lęki oraz multum innych negatywnych skutków. Osoba, która regularnie pali THC odczuje brak tego związku w swoim organizmie, lecz w dużo mniejszym stopniu. Głód narkotyczny, w przypadku konopi, przejawia się brakiem apetytu, rozdrażnieniem, bezsennością, zobojętnieniem czy nawet synestezją zmysłową (np. obiad smakuje na… niebiesko). Człowiek wtedy przypomina zombie, pomimo że ze zdrowiem fizycznym wszystko jest w porządku. Wykorzystuje zaledwie nieznaczną część potencjału, jaki w nim tkwi. Marihuana nie powoduje efektów zagrażających bezpośrednio zdrowiu, ale psychice i osobowości już tak. Nie potrzeba na to żadnych dowodów naukowych – wystarczy spojrzeć na znajomych, którzy regularnie zażywają THC. Właściwie należy przyjrzeć się zmianom, jakie zaszły w ich życiu z powodu palenia tej „naturalnej” rośliny, zesłanej (jak twierdzi wielu) przez Boga.

Konopie w zdecydowanej większości palą młodzi ludzie, których osobowość dopiero się kształtuje. Dzięki marihuanie nie odczuwają tak silnego przymusu dostosowania się do otoczenia. To chwilowo pomaga,  jeśli ktoś przyjmuje niewielkie dawki. Jednak konfrontacja ze społeczeństwem prędzej czy później jest konieczna. Nie można odsuwać jej w nieskończoność, bo wtedy świat ulegnie deformacji. W końcu przychodzi czas, kiedy należy zdecydować o swojej przyszłości. Osoby, które często palą marihuanę, tak naprawdę uzależniły się od ucieczki od tej decyzji. Kiedy są pod wpływem narkotyku, świat realny jest zbędny, a prawdziwe życie po prostu niepotrzebne.

trawa-1

fot. Be Power / commons.wikimedia.org

Wiele państw (w tym Polska) coraz aktywniej bierze udział w akcjach uświadamiającym społeczeństwu niebiezpieczeństwa wynikające z palenia marihuany. Według badań na całym świecie THC pali prawie co drugi nastolatek. Nie oznacza to oczywiście, że 50% młodych ludzi na kuli ziemskiej ma z tym problem. Bardzo często zapominają o tym organizatorzy takich szlachetnych akcji… W przedsięwzięciach typu „Zażywasz – Przegrywasz” fakty dotyczące marihuany są przedstawiane w bardzo subiektywnym świetle. Wszystkie pozytywne czynniki wynikające z jej palenia (a takich nie brakuje) są pomijane. I właśnie ten fakt znakomicie wykorzystuje uzależnienie – choroba wtedy „podpowiada” uzależnionemu: „nie ufaj im, nie mówią prawdy, nie chcą Twojego dobra, walcz o wolne i zdrowie konopie!”. Drugim, jeszcze większym błędem w walce z narkotykami jest, jest straszenie: „Zaczyna się od jointa, a kończy po kilku miesiącach na dworcu ze strzykawką” – taki argument zazwyczaj powoduje odwrotny skutek niż zamierzony. W kampaniach antynarkotykowych  po prostu nie można kłamać – nawet w dobrej wierze.

Wielu ludzi, którzy palili marihuanę przez lata w pewnym momencie powiedziało sobie dość – niestety tylko 4% z nich wytrwało w swoim postanowieniu. Jedni zredukowali spożywaną ilość, drudzy palą już tylko okazyjnie, zaś trzeci – jeszcze więcej. Na każdego narkotyki działają inaczej. Są ludzie, którzy mają dzieci, rodziny, odpowiedzialne stanowiska, lecz pomimo to palą marihuanę regularnie i nie wpływa to na zmiany w ich życiu. Istnieje jednak także inna grupa ludzi. Taka, której myśli skupiają się przede wszystkim na marihuanie. Podporządkowują swoje życie, zainteresowania, znajomości i hobby właśnie jej. Do której z grup należysz? Nikt nie zna tak dobrze twojego organizmu jak ty sam. W tym wypadku postawienie diagnozy często przerasta nawet psychoterapeutów. Ty po prostu nie pozwól na to, aby trawa przerosła ciebie…

Autor: Mateusz Sobiech

Korekta: Barbara Pietrewicz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s