Mogły być orły, są tylko pingwiny


Większość społeczeństwa słyszała o Madagaskarze. Ta malownicza wyspa swój rozgłos zyskała m.in dzięki serialowi ,,Pingwiny z Madagaskaru”. Osobom dorastającym w czasach PRL-u to miejsce może kojarzyć zdecydowanie inaczej, niż ich dzieciom czy wnukom. Tymczasem pokolenie, które przyszło na świat w okresie międzywojennym, na pytanie ,,Co wiesz  Madagaskarze?” odpowie: ”To mogła być nasza kolonia.”

Za sprawą Ligi Morskiej i Kolonialnej w okresie II RP całkiem poważnie snuto wizje mocarstwowej Polski. ,,Żądamy kolonii dla Polski” – to jedno z głównych haseł wysuwanych w międzywojniu przez piewców polskiego kolonializmu. Takie postulaty przedstawiano w wielu polskich miastach, a w manifestacjach zwolenników tej idei szły tysiące osób. Wszystko działo się w czasie tzw. ,,Dni Kolonialnych’’.

Na rok przed wybuchem II wojny światowej do Ligi należało prawie milion Polaków! Nikogo zatem widok maszerujących nie dziwił. Biorąc pod uwagę tak liczną grupę zrzeszonych i mających wspólny cel ludzi, ówczesny rząd nie mógł przejść obok sprawy obojętnie. Mało tego: bardzo poważnie rozważał zakup niewielkiej wyspy u podnóży Afryki. To, czy Polska mogła stać się mocarstwem, analizował Naukowy Instytut do Badań Emigracji i Kolonizacji. Utworzono również Polski Związek Pionierów Kolonialnych.

Główną zaletą posiadania kolonii są względy ekonomiczne – napędzenie gospodarki, zmniejszenie bezrobocia, wzrost wskaźnika wymiany handlowej, jak i dostęp do nowych surowców. Ponadto posiadanie swojego terenu na antypodach znacząco podnosi prestiż państwa. Zwłaszcza takiego z dostępem do morza zamkniętego. Eksport kauczuku naturalnego, ropy naftowej, banany na każdym polskim stole, wakacje na czarnym lądzie – tego wszystkiego się domagano. A poza tym ponad 30-milionowy naród po prostu powinien mieć kolonie! Tak przynajmniej mówiono przed wojną na ulicach polskich miast.

received_1362093880519560

fot. commons.wikimedia.org

W latach 30-tych minionego stulecia głoszono, że polski kolonializm to nic nowego, ba, sięga nawet… XIX wieku. Polakom bliskie były dokonania Maurycego Beniowskiego, bohatera jednego z poematów Juliusza Słowackiego, który w XVIII wieku zrobił karierę na Madagaskarze. Królem wyspy u wybrzeży Afryki okrzyknęli go lokalni kacykowie. Z innym afrykańskim krajem, Kamerunem, kojarzona była misja badawcza podróżnika Stefana Szolc-Rogozińskiego. Kupił tam praktycznie za bezcen kawałek ziemi, na którym powstała polska stacja badawcza. Stamtąd właśnie polski podróżnik eksplorował niezbadane dotąd rejony Kamerunu. Ten jednak ostatecznie, w latach 80-tych XIX wieku, przypadł Niemcom.

Przedstawiciele rządu okresu II RP często nawiązywali do wyprawy Szolc-Rogozińskiego, próbowali też zacieśnić związki z Angolą i Liberią. Rodziły się też plany podboju Ameryki Południowej, a w ich ramach założono nawet swojsko brzmiącą osadę w Brazylii – Morską Wolę. Nie cieszyła się jednak większym zainteresowaniem. Podobnie jak wcześniejszy pomysł osadzenia polskich kolonistów w Peru.

received_1362092357186379

fot. commons.wikimedia.org

Do grona potencjalnych polskich kolonii znowu kandydował Madagaskar. W 1937 roku wysłano tam misję rządową, której celem było zbadanie przydatności wyspy pod kątem kolonizacji. Przedwojenna Polska była o krok od pierwszej w dziejach zamorskiej posiadłości. Było to pragnieniem miliona Polaków. Ci, ledwo co odzyskali niepodległą ojczyznę, a już chcieli żyć w kraju o mocarstwowych aspiracjach. To było za wiele dla tak młodej państwowości, a idee kolonialne były zaledwie w fazie planów. Bo i ważniejszym chyba celem Ligi Morskiej i Kolonialnej była rozbudowa rodzimej floty morskiej.

Choć w 1939 roku Polska była skazana na porażkę, w czasach II RP rzeczywiście mogła wejść w posiadanie Madagaskaru. Tyle tylko, że z tą wyspą łączy się też niepoprawna politycznie idea. Lekarstwem na polski antysemityzm miało być wysłanie wszystkich polskich Żydów na afrykańską wyspę. Co ciekawe, za niemiecką pomoc w emigracji Żydów z Polski nasz ambasador w Berlinie (Józef Lipski) miał obiecać Hitlerowi piękny pomnik w Warszawie. Na planach poprzestano, jednak hasło ,,Żydzi na Madagaskar’’ po dziś dzień (nieoficjalnie) krąży w obiegu publicznym.

received_1362093373852944

fot. commons.wikimedia.org

Dziś wielu z nas uważa, że mamy czego żałować. Jak mogliśmy nie wykorzystać takiej okazji? Przecież to pieniądze z turystyki, taka okazja już się nigdy nie nadarzy. ,,Może to i lepiej’’ – odpowie ten, kto na całą sytuację patrzy pod zupełnie innym kątem. Powie: ,,Francuzi mieli całe mnóstwo kolonii i teraz zbierają tego pokłosie. Dziś Francja jest Francją, ale tylko z nazwy”. Ponadto biorąc pod uwagę wybuch II wojny światowej, na zakupie Madagaskaru moglibyśmy wyjść niekorzystnie. Czy jest więc czego tak żałować?

Autor: Mateusz Sobiech

Korekta: Barbara Pietrewicz

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s