Jak nie zwiedzać Izraela?


fot. Mateusz Sobiech

Izrael jest ojczyzną trzech wielkich religii. Dla wyznawców Judaizmu przyjmuje miano Ziemi Obiecanej. O ten niewielki skrawek lądu rywalizowały potęgi starożytnego świata – Turcy, Arabowie oraz Krzyżowcy. Dziś jest miejscem, do którego bardzo chętnie przybywają turyści. Ich opinie, co do wizyty w tym kraju potrafią być skrajnie różne…

Jak się tam dostać?

Warto szukać połączeń z tzw. ,,krajów-mostów’’ np. Cypru, Grecji czy Turcji. Przed samym wylotem na podróżujących czeka niemiła niespodzianka – bardzo skrupulatna rewizja. Osoby bardziej ,,podejrzane’’ są przeszukiwane w toalecie od stóp do głów. Dosłownie. Po kontroli osobistej następuje test urządzeniem wykrywającym nawet śladowe ilości narkotyków (tzw. Itemiser). Jeżeli ktoś miał w dłoni marihuanę, nawet 2 dni wcześniej, może mieć przez to spore problemy. Kiedy celnicy nic zakazanego nie znajdą, następuje seria pytań: Czy ktoś coś Panu dał w ostatnim tygodniu? A dlaczego pana siostra też nie leci? A co ona właściwie teraz robi? Czy zamierza pan poznać kogoś w Izraelu? Rekordziści potrafią być odpytywani nawet ponad godzinę! Biorąc pod uwagę wszystkie procedury, warto być na lotnisku minimum 3 godziny przed odlotem.

Stacja Pierwsza: Tel Awiw

Tę metropolię można opisać dwoma słowami: miasto kontrastów. Nieopodal przepięknego wybrzeża, ze wspaniałą promenadą, plażami oraz luksusowymi hotelami, leży jego  ciemniejsza strona. Są dzielnice murzyńskie, azjatyckie, żydowskie, lecz najwięcej jest wspólnych. Każdego dnia dochodzi tu do kradzieży i pobić. Nie potrzeba wiele (nie)szczęścia, aby zostać świadkiem tak przykrych incydentów. Widok odurzonych kobiet i mężczyzn przypominających zwłoki człowieka to norma. Obraz reanimujących ich ratowników również…

1

fot. Mateusz Sobiech

Jeżeli zależy nam na tanim noclegu, nie mamy wyboru – wszystkie hostele znajdują się właśnie w takich częściach miasta. Opcja kwaterunku w Jerozolimie wydaje się być dużo rozsądniejsza, ale i  bardziej kosztowna. W Tel Awiwie największe skupisko tzw. ,,marginesu’’ to okolice Dworca Głównego. Z każdym kolejnym metrem w stronę wybrzeża zbliżamy się do Europy. Dosłownie i w przenośni. Wielu uważa, iż Morze Śródziemne jest jedyną atrakcją tego miasta.

3

fot. Mateusz Sobiech

Jerozolima – pomieszanie z poplątaniem.

Autobusy relacji Tel Awiw – Jerozolima kursują codziennie co 20 minut. Po dotarciu do stolicy celem większości turystów jest stare miasto. Można się tam dostać pieszo (ok. 30 minut) lub tramwajem. W Jerozolimie sztuką jest go przegapić, ponieważ kursuje tylko jedna linia. Stare miasto dzieli się na dzielnicę chrześcijańską, muzułmańską, żydowską oraz ormiańską. W części wyznawców Chrystusa najsłynniejszym ,,zabytkiem’’ jest Via Dolorosa – Droga Krzyżowa. Jest to około kilometrowy odcinek, którym Zbawiciel zmierzał na Golgotę niosąc krzyż. Ciężko tam o refleksję i zadumę, ponieważ na każdym kroku do kupna pamiątek zachęcają nas lokalni handlarze.

5

fot. Mateusz Sobiech

W części ormiańskiej panuje niemal zupełna cisza. Dominują kościoły oraz hotele, w których większość klientów stanowią księża. Tuż obok znajduje się obszar wyznawców Allaha. Oprócz kilku meczetów nie ma tam nic ciekawego. Na samym końcu czeka nas wisienka na torcie – część żydowska. Jako jedyna jest otoczona dodatkowym ogrodzeniem. Ponadto każdy wchodzący jest sprawdzany w sposób zbliżony do kontroli lotniskowej. W samym sercu tej części ,,starówki’’ znajduje się symbol Jerozolimy – Ściana Płaczu. Każdy ma możliwość podejścia pod sam obiekt – mężczyźni muszą jednak mieć na głowie jarmułkę. Możemy ją bez problemu otrzymać za darmo, tuż przed wejściem. Sama ściana wrażenia nie robi. Na zdjęciach wydaje się być zdecydowanie większa i bardziej zadbana. Bardziej może interesować widok ortodoksyjnych Żydów wznoszących modły, czytających Torę lub wkładających kartki z prośbami do Jahwe w szczeliny Ściany Płaczu.

6

fot. Mateusz Sobiech

Poza starym miastem punktem obowiązkowym jest Góra Oliwna, z której rozpościera się niesamowity widok na miasto. Resztę czasu warto spędzić na głównym deptaku w centrum miasta, gdzie roi się od restauracji, sklepów z lokalnymi produktami oraz… Palestyńczyków. W styczniu 2017 roku, po około roku względnego spokoju, w Jerozolimie doszło do zamachu. Na słynnej promenadzie, obywatel Autonomii Palestyńskiej wjechał ciężarówką w tłum żołnierzy stojących na przystanku. Zginęły 4 osoby, wielu zostało rannych – w tym ludność cywilna. Groteską można określić fakt, iż niecały kilometr dalej życie toczyło się jak gdyby nigdy nic. Ludzie dalej kupowali, śmiali się i nie wyglądali na wystraszonych. Izrael jak i jego obywatele najwyraźniej przywykli do zamachów i doskonale wiedzą co w takich sytuacjach robić – nie wzbudzać paniki. Trzeba przyznać, że wychodzi im to perfekcyjnie.

7

fot. Mateusz Sobiech

Dzień trzeci – Morze Martwe

Będąc w Izraelu grzechem byłoby nie pojechać nad Morze Martwe. Najłatwiej jest się tam dostać autobusem z Jerozolimy (ok. 45 minut). Sama droga jest już atrakcją – wiedzie przez tereny pustynne, na których możemy ujrzeć Beduinów. Większość plaż jest płatna. Jedyne darmowe miejsce, gdzie możemy wejść do wody, to plaża publiczna w Ein Gedi. Kąpiel na dziko odpada absolutnie. Dno tego akwenu z każdym kolejnym dniem zapada się coraz bardziej. Poza tym nie uświadczymy na nim piasku, ale błoto. Samo pływanie w Morzu Martwym ciężko nazwać pływaniem – obowiązuje zakaz leżenia na brzuchu, ponieważ styczność tak słonej wody z oczami wywołuje ból nie do zniesienia. Osoby pełne wigoru mogą zacząć się tam nudzić już po godzinie.

8

fot. Mateusz Sobiech

Astronomiczne ceny i sztuka targowania

Wielu turystów po wizycie w Izraelu twierdzi, że stereotyp mówiący o pazerności Żydów powinien być prawdą powszechną. Ciężko się z tym nie zgodzić. W zwykłym osiedlowym sklepie cena 1,5 litra wody to aż 7 szekli! Oczywiście do pewnego czasu. Po pięciu minutach pertraktacji cena spada do pięciu, następnie trzech i potrafi się zatrzymać na jednym szeklu. Co dziwne, wszystko odbywa się w sklepie, który jest zaopatrzony w kasę fiskalną. Większość izraelskich sklepikarzy stosuje te same techniki tj. zwracanie się do klienta w jego języku (podstawowe zwroty), wplątanie w poczucie winy (,,Ja panu daję taki rabat, a pan twierdzi że dalej drogo? Obraża mnie pan i tyle’’) itd. Żydowscy ,,biznesmeni’’ zrobią wszystko, abyśmy zostali w ich sklepie dopóki czegoś nie kupimy. Aby uniknąć irytujących handlarzy nie można w żaden sposób dawać do zrozumienia, że coś nas interesuje. Każde spojrzenie w kierunku towaru od razu skutkuje próbą zachęcenia nas do kupna. Lepiej jednak jest już kupować u Żyda niż Araba – u tego pierwszego  raczej przepłacimy, ale dostaniemy towar dobrej jakości. Natomiast w sklepach arabskich nie dość, że zapłacimy wygórowaną cenę, to jeszcze za totalne badziewie (np. drewniany różaniec, który jest z plastiku).

fot. Mateusz Sobiech

9

fot. Mateusz Sobiech

Żywność koszerna, a słowiańskie kubki smakowe

Jedzenie to często największa bolączka odwiedzających Izrael. Większość potraw ma w tym kraju bardzo specyficzny zapach. Niestety, ale nie kojarzy się on pozytywnie. Nawet kotlet schabowy z ziemniakami i surówką, dla koneserów tej potrawy będzie bolesną pokutą. W restauracji o średnim standardzie taki zestaw kosztuje około 35 szekli. Tuż po złożeniu zamówienia na oczach klienta potrawa ląduje w… mikrofalówce! W końcu, po ,,właściwym podgrzaniu’’ nadchodzi czas konsumpcji i wtedy nozdrza przeszywa zapach, któremu bliżej do wysypiska niż kuchni. Zdecydowanie lepszą opcją jest, na czas pobytu w Izraelu, zostanie wegetarianinem i żywienie się warzywami lub owocami – na ich jakość narzekać nie można, wręcz przeciwnie.

Izrael to państwo mniejsze niż województwo warmińsko-mazurskie. Pomimo to, kraj synów Abrahama do zaoferowania ma wiele. Każdy kto zdecyduje się na wyjazd w ten gorący obszar (nie tylko ze względu na temperaturę) powinien uzbroić się w cierpliwość, tudzież przygotować na wiele wyrzeczeń i rozczarowań. Wszystko to jednak zrekompensuje mu temperatura w asyście wspaniałych widoków.

Autor: Mateusz Sobiech

Korekta: Zuzanna Smulska

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s